…na naszej wyspie niewiele wydarzeń pozostawało niezauważonych. Wielka z nazwy, a mała z mentalności. | Wyspa Jędrzej Pasierski

Wyspa. Jędrzej Pasierski | BLOG LITERACKI

 

Wyobraźcie sobie, że pracujecie w firmie kurierskiej i właśnie jesteście w drodze, by dostarczyć jedną z paczek. Podjeżdżacie pod odpowiedni adres, widzicie wybitą szybę i uchylone drzwi. Na dzwonek nikt nie reaguje, więc ostrożnie wchodzicie z przesyłką do środka. W kuchni, w świetle lamp, dostrzegacie leżącą na podłodze kobietę… w kałuży krwi. Jednak to nie wszystko! Jakiś hałas z piętra domu wywołuje w Was dreszcz strachu podszytego przerażeniem, ale – wbrew zdrowemu rozsądkowi – ciekawość wygrywa i uzbrojeni w znaleziony nóż kierujecie kroki w stronę źródła dziwnego dźwięku. Po pokonaniu schodów docieracie do pokoju, zza którego dochodzi światło. Ostrożnie otwieracie drzwi, a Waszym oczom ukazuje się siedzący przy biurku czternastoletni chłopiec z wielkimi słuchawkami na uszach, który wygląda na całkowicie pochłoniętego grą. Czy wie, co wydarzyło się na dole? Czy coś widział? A może prawda jest potworniejsza, niż się wydaje na pierwszy rzut oka?

Ciekawość jest bardzo nieprzyjemnym uczuciem, które potrafi zdominować człowieka.

Tak rozpoczyna się powieść Wyspa Jędrzeja Pasierskiego. Wystarczy dosłownie dziesięć pierwszych stron książki i już w głowie czytelnika pojawiają się ogromne czerwone pytajniki o to, dlaczego Róża Marczyńska została zamordowana. Kto to zrobił? Czy Kostek ma z tą zbrodnią coś wspólnego? Muszę jednak zaznaczyć, że nie mówimy tu o przeciętnej, polskiej rodzinie z klasy średniej. Bohaterka była skrzypaczką, a jej ojciec – Jan Rostojewski – to znany i wybitnie utalentowany muzyk. Maestro z ego sięgającym odległej galaktyki, człowiek, któremu mania wielkości przysłoniła wszystkie inne uczucia, a te rodzicielskie to chyba zupełnie zabetonowała. Mężczyzna totalnie apodyktyczny, który nie widział innej opcji, jak wpasowanie córki w ramy własnych oczekiwań. Przyznaję, szalenie irytował mnie ten człowiek! Ale jego postać wiele wyjaśniała w kontekście zachowania oraz sposobu życia córki.

Sprawą zabójstwa zajmuje się Rafał Horecki. Śledczy angażuje w sprawę przyjaciela – Szczepana Turskiego. Oczywiście współpraca ma odbywać się poza protokołem i mieć charakter raczej prywatnych konsultacji. Głównie dlatego, że psycholog jest już na emeryturze, ale z uwagi na jego doświadczenie – zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieci – policjant postanowił poprosić go o rozmowę z Kostkiem, wspomnianym czternastolatkiem, który był w domu w chwili śmierci matki.

Nikt nie potrafił kłamać bez znaków na ciele, w mimice. To jak nasza niezauważalna wada ludzka…

I tutaj pojawia się bardzo ciekawy wątek, czyli sam Konstanty Marczyński. Niebywale inteligentny chłopak, którego osiągnięcia w nauce są powszechnie znane, lądujący w samym środku dochodzenia, ale trudno go kategorycznie wykluczyć lub potwierdzić jego udział w zbrodni. Z jednej strony, nie znaleziono w domu żadnych śladów świadczących o udziale osób trzecich – oprócz wybitej szyby – z drugiej zaś, nic nie wskazuje na to, że Kostek byłby skłonny i zdolny do zaplanowania wszystkiego i zabicia matki. W gruncie rzeczy to ciągle czternastolatek, którego bystry umysł znacznie wyprzedza naturalnie postępujący rozwój fizyczny i przede wszystkim emocjonalny.

Bystry umysł to tak, jakby do prostego zjazdu z autostrady dobudować sześć ślimaków. Jasne, że droga zyska dzięki temu potencjał – ale jak to wszystko połączyć?

Kolejną intrygującą postacią jest Paulina Gontarska, sąsiadka Róży. Matka dwóch kilkuletnich córek, żona Bartka i typowa słomiana wdowa. Z tym że bohaterka obecnie znajduje się w takim momencie, w którym jej związek z wiecznie nieobecnym mężem już tylko dogorywa i trzeba naprawdę niewiele, by zupełnie przestał mieć znaczenie. Zresztą Gontarska wprost określa się największą hipokrytką świata i coraz mocniej utwierdza się w przekonaniu, że życie, jakie obecnie wiedzie, nie ma sensu. Fakt – jest wygodne, ale nic poza tym… Paulina jest uosobieniem tych wszystkich sytuacji, w których otoczenie ocenia osobę tylko po tym, co mówią i widzą inni, zupełnie nie orientując się w sprawie i nie wiedząc, co tak naprawdę stoi za taką czy inną decyzją. Niestety ta ignorancja i bezrefleksyjność niejednokrotnie odbijają się na dzieciach, zwłaszcza gdy mówimy o przedszkolach w małych, wszechwiedzących, żyjących plotkami społecznościach. Ta zaściankowa mentalność jest w Wyspie mocno widoczna. Nie tylko w wątku Pauliny, ale również w innych kontekstach.

W szopie miała męża, który mógł coś podejrzewać. Miała kochanka, który czekał na nią nieopodal, w ich dość żałosnym miejscu schadzek. Ona sama zaś szukała narzędzi, które dawno poginęły i znaczyły przeszłość, która odeszła.

Gdybym miała wskazać postać, którą obdarzyłam największą sympatią, wybrałabym nadkomisarza Horeckiego. Szczerze przyznam, że bardzo urósł w moich oczach, gdy w trakcie rozmowy z maestrem Rostojewskim skutecznie usadził jego gigantyczne ego – ależ to było wyborne! Ponadto Rafał jest typem śledczego, który cenię najbardziej. Inteligentny, drobiazgowo przyglądający się wszystkim faktom, tropom, dowodom w sprawie, z pewną nienachalną intuicją, która tylko podpowiada, wskazuje możliwości. Dodatkowo kierował się pewną zasadą:

Bo przy wszystkich zwyrodnialcach, których miał szczęście spotkać w życiu, wciąż wierzył w racjonalne postępowanie zabójcy. W to, że mordercy kierują się jednak pewną logiką.

A żeby było ciekawiej, śledczy nawet nie wyglądał na asa wrocławskiej dochodzeniówki, którym niewątpliwie był. Jego przyjaciel stwierdził, że bardziej przypominał pracownika polonistyki, ślęczącego nad stertą prac dyplomowych, z wypisaną na twarzy melancholią. Mimo wszystko trzeba przyznać, że Horecki rozwiązał sprawę koncertowo! Przy akompaniamencie Turskiego wyciągnął na światło dzienne szczerą prawdę, brzmiącą niczym melodia, której nie powstydziłby się sam maestro. Zero fałszu, tylko czyste brzmienia. Nawet gdy osobiste życie śledczego doznało poważnego wstrząsu, nie wycofał się z dochodzenia. Wręcz przeciwnie! Jeszcze zacieklej szukał prawdy.

Śmierć ponosi się na wiele różnych sposobów.

Jędrzej Pasierski w książce Wyspa nie pokazuje prostych rozwiązań, choć takie aż proszą się, by pójść ich tropem. Autor manewruje między nimi, ale rozstrzygnięcia tej sprawy trzeba szukać gdzie indziej. Czy domyśliłam się finału? Nie! Choć ta osoba nie wyskoczyła jak królik z kapelusza, była częścią tej historii.

Wyspa Miłości była bezludna, a jednocześnie pozbawiała życia.

Muszę tu również zaznaczyć, że Wyspa nie jest powieścią, w której znajdziecie szalone zwroty akcji czy sensacyjne, mrożące krew w żyłach sceny. Tutaj akcja dzieje się niespiesznie, ale bez przestrzeni na nudę, w rytm wchodzenia w psychologiczną warstwę każdej postaci, analizę okoliczności i poszczególnych wydarzeń. Jedyne, czego mi zabrakło, to trochę więcej informacji o córce Róży, bo oprócz tego, że była w wieku przedszkolnym, nie wiem nic… Fabuła skupiała się głównie na Kostku – co jest zrozumiałe – ale nie miałabym nic przeciwko poznaniu też jego młodszej siostry. Trochę brakowało mi rozwinięcia tego rodzinnego wątku. Jednak to tylko taka moja, bardzo subiektywna uwaga do niewątpliwie świetnie skrojonej powieści.

Zastanawiam się również nad postacią Szczepana Turskiego, ale nie w kwestii jakiegoś niedopowiedzenia, tylko w kontekście zakończenia, które zapowiada ciąg dalszy, bo Wyspa to dopiero część dłuższego cyklu. Czuję się zaintrygowana i mam nadzieje, że Jędrzej Pasierski nie pozwoli czytelnikom długo czekać na kontynuację.

Inteligentny człowiek, który, jak wielu, wstąpił na złą drogę. Czasami to była kwestia pecha, krótkiej chwili albo urodzenia. Złego kontekstu i złych ludzi. Impulsywności. A dalej to już leciało.
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Wyspa. Jędrzej Pasierski | BLOG LITERACKI

Wydawnicze szczegóły książki:
| autor: JĘDRZEJ PASIERSKI
| tytuł: WYSPA
| cykl: SZCZEPAN TURSKI
| premiera: 28.01.2026
| wydawnictwo: LITERACKIE
| gatunek: KRYMINAŁ/THRILLER

Opublikowano: 26 stycznia 2026

Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!

Podziel się wpisem ze znajomymi!

Opublikowano: 26 stycznia 2026

NAJNOWSZE NA BLOGU

ZOSTAŃ PATRONEM BLOGA

Blog literacki | wsparcie PATRONITE
Postaw mi kawę na buycoffee.to

…na naszej wyspie niewiele wydarzeń pozostawało niezauważonych. Wielka z nazwy, a mała z mentalności. | Wyspa Jędrzej Pasierski

Wyspa. Jędrzej Pasierski | BLOG LITERACKI

 

Wyobraźcie sobie, że pracujecie w firmie kurierskiej i właśnie jesteście w drodze, by dostarczyć jedną z paczek. Podjeżdżacie pod odpowiedni adres, widzicie wybitą szybę i uchylone drzwi. Na dzwonek nikt nie reaguje, więc ostrożnie wchodzicie z przesyłką do środka. W kuchni, w świetle lamp, dostrzegacie leżącą na podłodze kobietę… w kałuży krwi. Jednak to nie wszystko! Jakiś hałas z piętra domu wywołuje w Was dreszcz strachu podszytego przerażeniem, ale – wbrew zdrowemu rozsądkowi – ciekawość wygrywa i uzbrojeni w znaleziony nóż kierujecie kroki w stronę źródła dziwnego dźwięku. Po pokonaniu schodów docieracie do pokoju, zza którego dochodzi światło. Ostrożnie otwieracie drzwi, a Waszym oczom ukazuje się siedzący przy biurku czternastoletni chłopiec z wielkimi słuchawkami na uszach, który wygląda na całkowicie pochłoniętego grą. Czy wie, co wydarzyło się na dole? Czy coś widział? A może prawda jest potworniejsza, niż się wydaje na pierwszy rzut oka?

Ciekawość jest bardzo nieprzyjemnym uczuciem, które potrafi zdominować człowieka.

Tak rozpoczyna się powieść Wyspa Jędrzeja Pasierskiego. Wystarczy dosłownie dziesięć pierwszych stron książki i już w głowie czytelnika pojawiają się ogromne czerwone pytajniki o to, dlaczego Róża Marczyńska została zamordowana. Kto to zrobił? Czy Kostek ma z tą zbrodnią coś wspólnego? Muszę jednak zaznaczyć, że nie mówimy tu o przeciętnej, polskiej rodzinie z klasy średniej. Bohaterka była skrzypaczką, a jej ojciec – Jan Rostojewski – to znany i wybitnie utalentowany muzyk. Maestro z ego sięgającym odległej galaktyki, człowiek, któremu mania wielkości przysłoniła wszystkie inne uczucia, a te rodzicielskie to chyba zupełnie zabetonowała. Mężczyzna totalnie apodyktyczny, który nie widział innej opcji, jak wpasowanie córki w ramy własnych oczekiwań. Przyznaję, szalenie irytował mnie ten człowiek! Ale jego postać wiele wyjaśniała w kontekście zachowania oraz sposobu życia córki.

Sprawą zabójstwa zajmuje się Rafał Horecki. Śledczy angażuje w sprawę przyjaciela – Szczepana Turskiego. Oczywiście współpraca ma odbywać się poza protokołem i mieć charakter raczej prywatnych konsultacji. Głównie dlatego, że psycholog jest już na emeryturze, ale z uwagi na jego doświadczenie – zwłaszcza jeżeli chodzi o dzieci – policjant postanowił poprosić go o rozmowę z Kostkiem, wspomnianym czternastolatkiem, który był w domu w chwili śmierci matki.

Nikt nie potrafił kłamać bez znaków na ciele, w mimice. To jak nasza niezauważalna wada ludzka…

I tutaj pojawia się bardzo ciekawy wątek, czyli sam Konstanty Marczyński. Niebywale inteligentny chłopak, którego osiągnięcia w nauce są powszechnie znane, lądujący w samym środku dochodzenia, ale trudno go kategorycznie wykluczyć lub potwierdzić jego udział w zbrodni. Z jednej strony, nie znaleziono w domu żadnych śladów świadczących o udziale osób trzecich – oprócz wybitej szyby – z drugiej zaś, nic nie wskazuje na to, że Kostek byłby skłonny i zdolny do zaplanowania wszystkiego i zabicia matki. W gruncie rzeczy to ciągle czternastolatek, którego bystry umysł znacznie wyprzedza naturalnie postępujący rozwój fizyczny i przede wszystkim emocjonalny.

Bystry umysł to tak, jakby do prostego zjazdu z autostrady dobudować sześć ślimaków. Jasne, że droga zyska dzięki temu potencjał – ale jak to wszystko połączyć?

Kolejną intrygującą postacią jest Paulina Gontarska, sąsiadka Róży. Matka dwóch kilkuletnich córek, żona Bartka i typowa słomiana wdowa. Z tym że bohaterka obecnie znajduje się w takim momencie, w którym jej związek z wiecznie nieobecnym mężem już tylko dogorywa i trzeba naprawdę niewiele, by zupełnie przestał mieć znaczenie. Zresztą Gontarska wprost określa się największą hipokrytką świata i coraz mocniej utwierdza się w przekonaniu, że życie, jakie obecnie wiedzie, nie ma sensu. Fakt – jest wygodne, ale nic poza tym… Paulina jest uosobieniem tych wszystkich sytuacji, w których otoczenie ocenia osobę tylko po tym, co mówią i widzą inni, zupełnie nie orientując się w sprawie i nie wiedząc, co tak naprawdę stoi za taką czy inną decyzją. Niestety ta ignorancja i bezrefleksyjność niejednokrotnie odbijają się na dzieciach, zwłaszcza gdy mówimy o przedszkolach w małych, wszechwiedzących, żyjących plotkami społecznościach. Ta zaściankowa mentalność jest w Wyspie mocno widoczna. Nie tylko w wątku Pauliny, ale również w innych kontekstach.

W szopie miała męża, który mógł coś podejrzewać. Miała kochanka, który czekał na nią nieopodal, w ich dość żałosnym miejscu schadzek. Ona sama zaś szukała narzędzi, które dawno poginęły i znaczyły przeszłość, która odeszła.

Gdybym miała wskazać postać, którą obdarzyłam największą sympatią, wybrałabym nadkomisarza Horeckiego. Szczerze przyznam, że bardzo urósł w moich oczach, gdy w trakcie rozmowy z maestrem Rostojewskim skutecznie usadził jego gigantyczne ego – ależ to było wyborne! Ponadto Rafał jest typem śledczego, który cenię najbardziej. Inteligentny, drobiazgowo przyglądający się wszystkim faktom, tropom, dowodom w sprawie, z pewną nienachalną intuicją, która tylko podpowiada, wskazuje możliwości. Dodatkowo kierował się pewną zasadą:

Bo przy wszystkich zwyrodnialcach, których miał szczęście spotkać w życiu, wciąż wierzył w racjonalne postępowanie zabójcy. W to, że mordercy kierują się jednak pewną logiką.

A żeby było ciekawiej, śledczy nawet nie wyglądał na asa wrocławskiej dochodzeniówki, którym niewątpliwie był. Jego przyjaciel stwierdził, że bardziej przypominał pracownika polonistyki, ślęczącego nad stertą prac dyplomowych, z wypisaną na twarzy melancholią. Mimo wszystko trzeba przyznać, że Horecki rozwiązał sprawę koncertowo! Przy akompaniamencie Turskiego wyciągnął na światło dzienne szczerą prawdę, brzmiącą niczym melodia, której nie powstydziłby się sam maestro. Zero fałszu, tylko czyste brzmienia. Nawet gdy osobiste życie śledczego doznało poważnego wstrząsu, nie wycofał się z dochodzenia. Wręcz przeciwnie! Jeszcze zacieklej szukał prawdy.

Śmierć ponosi się na wiele różnych sposobów.

Jędrzej Pasierski w książce Wyspa nie pokazuje prostych rozwiązań, choć takie aż proszą się, by pójść ich tropem. Autor manewruje między nimi, ale rozstrzygnięcia tej sprawy trzeba szukać gdzie indziej. Czy domyśliłam się finału? Nie! Choć ta osoba nie wyskoczyła jak królik z kapelusza, była częścią tej historii.

Wyspa Miłości była bezludna, a jednocześnie pozbawiała życia.

Muszę tu również zaznaczyć, że Wyspa nie jest powieścią, w której znajdziecie szalone zwroty akcji czy sensacyjne, mrożące krew w żyłach sceny. Tutaj akcja dzieje się niespiesznie, ale bez przestrzeni na nudę, w rytm wchodzenia w psychologiczną warstwę każdej postaci, analizę okoliczności i poszczególnych wydarzeń. Jedyne, czego mi zabrakło, to trochę więcej informacji o córce Róży, bo oprócz tego, że była w wieku przedszkolnym, nie wiem nic… Fabuła skupiała się głównie na Kostku – co jest zrozumiałe – ale nie miałabym nic przeciwko poznaniu też jego młodszej siostry. Trochę brakowało mi rozwinięcia tego rodzinnego wątku. Jednak to tylko taka moja, bardzo subiektywna uwaga do niewątpliwie świetnie skrojonej powieści.

Zastanawiam się również nad postacią Szczepana Turskiego, ale nie w kwestii jakiegoś niedopowiedzenia, tylko w kontekście zakończenia, które zapowiada ciąg dalszy, bo Wyspa to dopiero część dłuższego cyklu. Czuję się zaintrygowana i mam nadzieje, że Jędrzej Pasierski nie pozwoli czytelnikom długo czekać na kontynuację.

Inteligentny człowiek, który, jak wielu, wstąpił na złą drogę. Czasami to była kwestia pecha, krótkiej chwili albo urodzenia. Złego kontekstu i złych ludzi. Impulsywności. A dalej to już leciało.
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Wyspa. Jędrzej Pasierski | BLOG LITERACKI

Wydawnicze szczegóły książki:
| autor: JĘDRZEJ PASIERSKI
| tytuł: WYSPA
| cykl: SZCZEPAN TURSKI
| premiera: 28.01.2026
| wydawnictwo: LITERACKIE
| gatunek: KRYMINAŁ/THRILLER

_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]

Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!

Podziel się wpisem ze znajomymi!

BLOG LITERACKI mamao.pl | O mnie

O MNIE

Z wykształcenia „pani od marketingu”, z pasji – promotorka literatury i czytelnictwa. Wrażliwa na historie, które czule opowiadają o ludziach i życiu, z wyjątkową słabością do inteligentnych kryminalnych zagadek. Stale poszukująca nowych tytułów, które zawróciłyby jej w głowie. Jeszcze się nie zdarzyło, by żałowała nocy zarwanej dla dobrej książki.

ZOSTAŃ PATRONEM BLOGA

Blog literacki | wsparcie PATRONITE
Postaw mi kawę na buycoffee.to

NAJNOWSZE WPISY

PODCASTY

PODCASTY