Tylko smutek jest piękny…

“Gram (…) i uznaję tylko muzykę, w której przeważa uczucie. Nie istnieje dla mnie muzyka zdominowana przez intelekt, choć tego rodzaju utworów jest coraz więcej…”

Mieczysław Kosz

Czy nie o to właśnie chodzi w muzyce? O uczucia, które powinny jak najdłużej pozostać w ludziach. O emocje, do których chce się wracać, słuchając tego samego kawałka ciągle i wciąż… niemal bez przerwy.

Muzyką można wyrazić wszystko, a Mieczysław Kosz, jak nikt inny, potrafił malować nią nastrój. Biorąc pod uwagę fakt, że od wczesnego dzieciństwa był niewidomy, trudno wyobrazić sobie bardziej paradoksalne połączenie. A jednak! Zainteresowanie, nie tylko fortepianową, barwą współbrzmień było artystycznym credo Kosza.

Przeczytałam opowieść o człowieku obdarzonym niesamowitym i niepowtarzalnym talentem muzycznym. O wybitnym pianiście i kompozytorze, który podbił serca miłośników i krytyków jazzu. Wszędzie gdzie występował, robił ogromne wrażenie i zdobywał zasłużone nagrody. Talent Mieczysława Kosza szedł w parze z gruntownym wykształceniem. Na początku swojej muzycznej drogi, spotkał życzliwe osoby, które zadbały o odpowiednią edukację. Pomimo tego, iż musiał pracować więcej i ciężej od innych uczniów, wszak jego kalectwo działało zdecydowanie na niekorzyść w zdobywaniu wiedzy, kochał muzykę i nigdy się nie poddawał.

Jednak najbardziej uderzająca była samotność kompozytora. Tuż po skończeniu szkoły, Mieczysławowi zabrakło najważniejszego wsparcia – rodziny. Po śmierci matki, tak naprawdę nie mógł na nikogo liczyć. Nie miał nawet własnego kąta na ziemi, mieszkania do którego mógł zawsze wrócić. To opowieść o człowieku wybitnie zdolnym, ale jednocześnie zmagającym się z codziennością, wstydzącym się swojego kalectwa i wynikającym z niego problemów.

W codzienności uzależniony od pomocy innych, w muzyce wolny, bez ograniczeń, lecący coraz wyżej i wyżej, niczym Ikar. Wielokrotnie wspominano, że o wiele lepiej czuł się w soli solisty niż akompaniatora. Żył zdecydowanie za krótko, a tajemnicę swojej tragicznej i nagłej śmierci zabrał ze sobą. Została tylko ogromna pustka po bezcennym talencie, który dopiero zaczynał kształtować swoje dojrzałe “ja” i żal, że nie zdążył zostawić po sobie legendy, bo ta niewątpliwie byłaby jedną z najlepszych, jedną z tych na światowym poziomie.

Niebawem, na ekranach kin pojawi się film: “Ikar. Legenda Mietka Kosza”. To doskonały moment by przypomnieć sobie, a może nawet dowiedzieć się kim był “poeta fortepianu”, jednocześnie sięgając również po jego biografię. O takich talentach warto wiedzieć i pamiętać.
podpis

Mieczysław Kosz

 

Wydawnicze szczegóły książki:

| autor: KRZYSZTOF KARPIŃSKI
| tytuł: TYLKO SMUTEK JEST PIĘKNY. OPOWIEŚĆ O MIECZYSŁAWIE KOSZU
| wydawnictwo: LITERACKIE
| premiera: 18.09.2019
| liczba stron: 296
| format: 143×205
| gatunek: BIOGRAFIA |

2019-10-01T16:03:02+00:00 1 października 2019|