Równowaga między myśleniem o działaniu a działaniem polega na zachowaniu proporcji zaangażowania czasu. To jak dwie nogi człowieka. Gdyby prawa lub lewa wykonywała dłuższe kroki, z czasem kierunek marszu zacząłby skręcać, a ostatecznie zatoczylibyśmy koło.
| Motyw osobisty Marcin Silwanow

Gdy pewnego dnia na jednym z białostockich blokowisk dochodzi do tragedii, nikt nawet nie przypuszcza, że śmierć nastolatki wywoła wątpliwości, które zmienią życie kilku osób. Aleksandra Michalska – ładna dziewczyna z dobrego domu, bystra uczennica, pozornie zwyczajna siedemnastolatka. Dlaczego więc skoczyła?
Przecież nie miała powodów, by to robić – uważała przyjaciółka.
Takie nieodporne na życie te dzisiejsze małolaty, załamują się byle czym – usprawiedliwiało tragedię otoczenie.
W tym samym czasie ginie również były zastępca prezydenta miasta. Przypadek? Możliwe, ale czy aby na pewno…
Sprawom przygląda się komisarz Mirosław Grocki, początkowo bardzo oficjalnie, później trochę mniej, ale na każdym etapie jego uwagą kieruje pewien motyw osobisty, który nie pozwala odpuścić. Nawet gdy wszystko mocno się komplikuje.
Choćby człowiek był nie wiem jak bogaty, miał pozycję i ludzi pod sobą, zawsze będzie miał w sobie małego, wystraszonego gnojka, który nim rządzi.
Narracja powieści Motyw osobisty prowadzona jest z kilku perspektyw. Policjant prowadzi śledztwo, gangsterzy żyją własnym, bardzo nieuczciwym życiem, a Daria próbuje jakoś odnaleźć się w rzeczywistości bez przyjaciółki Oli. Z tym że wątek gangsterów zawiera pewne retrospekcje zaczynające się od śmierci byłego prezydenta miasta, opisujące wydarzenia sprzed tygodni, a nawet miesięcy. To cofanie się w czasie jest bardzo ciekawym zabiegiem, bo jednocześnie wnosi do fabuły wiele informacji, ale też ciekawie zmienia optykę współczesnych wydarzeń.
Zawsze chętnie i z uwagą przyglądam się postaciom śledczych w powieściach kryminalnych – wszak to jeden z moich ulubionych gatunków książek – i muszę przyznać, że Mirosław Grocki przyjemnie wychyla się poza utarte schematy, może nie jakoś bardzo, ale mi wystarczy, by uznać go za dość oryginalnego w swym fachu bohatera. Facet po czterdziestce, typ samotnika, na takim trochę zawodowym zakręcie, bo jak sam przyznaje, jakiś czas temu przyłapał się na tym, że już mu się zwyczajnie nie chce, jakby stracił węch. A może jego śledczy instynkt już chętnie poszedłby na emeryturę? Mirek jest uzależniony od relanium – przyjmowane dawki już dawno zaczęły wykraczać poza normę i jak można się domyślić, nie wynika z tego nic dobrego poza snem, który w końcu nadchodzi.
Jak bardzo dłuży się noc, wie tylko ten, kto wsłuchuje się w każdą jej minutę, wyczekując świtu. Jak dotkliwa może być codzienność, wie tylko ten, kto może sobie pozwolić czasem na luksus nieświadomości.
Grocki od lat nosi w sobie pewną obietnicę zemsty, która chyba nawet przyczyniła się do tego, że został policjantem wydziału kryminalnego. Jedyne, co mnie w charakterze Mirka irytowało, to mierzenie innych własną miarą, bo skoro on był oddanym swojej pracy i do bólu uczciwym gliną, to przecież koledzy po fachu z założenia też tacy powinni być. Momentami miałam wręcz ochotę nim potrząsnąć i wykrzyczeć: „Dlaczego nie widzisz tego, co ja!” lub „Nie ignoruj tego! Idź, pogadaj!”. Niemniej jednak podobało mi się, jak cały ten śledczy wątek się potoczył. Choć nie ukrywam, że w pewnym momencie zagadek do rozwiązania było tak dużo, a stron do czytania tak niewiele, iż obawiałam się, że zakończenie tego nie udźwignie. Na szczęście Marcin Silwanow miał wszystko drobiazgowo przemyślane i zaplanowane, więc z czystym sumieniem mogę napisać, że wyszło naprawdę dobrze i wiarygodnie.
Mirek, nauczony doświadczeniem, nigdy nie bagatelizował nawet najmniej prawdopodobnych rozwiązań. Zbyt wiele razy w trakcie prowadzonych śledztw okazywało się, że ludzkimi zachowaniami rządzi logika, której nie rozumiał, a jeszcze częściej to, co on uznawał za logiczne, nie było takie dla innych.
Ważnym elementem fabuły są również paskudne powiązania polityków z gangsterami i zamieszani w te brudne interesy nieletni. To jest naprawdę mocny wątek, w którym jeden element spod ciemnej gwiazdy rozstawia pionki na planszy miejskiej władzy, by w każdej rozgrywce zyskać jak najwięcej. A wierzcie mi, jest to człowiek, który posunie się naprawdę daleko, by osiągnąć cel. Typ gościa z obsesją na punkcie kontroli, a gdy gdzieś zamajaczyło widmo jej utraty, działa profilaktycznie i nie ma litości. A gdy taki człowiek brata się z politykiem pokroju Struga – nie może wyniknąć z tego nic dobrego…
Nie ma przyjaciół i wrogów. Są tylko różne poziomy wyrachowania.
Na koniec zostawiam nastolatki, które niestety zapłaciły za swoje decyzje najwyższą cenę. Dlaczego? Tu chyba warto przyjrzeć się ich rodzinom, bo od początku widać, że coś tu ewidentnie zgrzyta. A gdy nadchodzi refleksja o wieczorze, który zmienił codzienność w koszmar, jest już za późno na odwrót, bo wbrew pozorom nastoletnia psychika jest bardzo krucha, czasami wystarczy podmuch, by rozsypała się w beznadzieję.
Natomiast lubię bohaterów w typie Dzikiego, który dla równowagi wprowadza trochę poukładanej normalności do tego skrzywdzonego nastoletniego świata. Typ komputerowego nerda, ale z jasno sprecyzowanym planem na przyszłość, choć do postawy jego rodziców również można byłoby się przyczepić, bo przecież mieszka z – jedyną w swoim rodzaju – babcią.
Motyw osobisty to książka, w której zwykli ludzie zostają uwikłani w niebezpieczną, przestępczą intrygę. Historia nastolatek, które zamiast wygłupiać się z rówieśnikami i narzekać na szkołę zostały złapane w sieć utkaną z gangsterskiego cynizmu i politycznego wyrachowania. Powieść o naiwnej młodości i ślepej dorosłości, o żądzy władzy i potędze pieniądza, o sile domysłów i skutkach niedopowiedzeń.
Szczerze mówiąc, nie przepadam za narracją, która sprawia, że wiem lub domyślam się więcej niż główny bohater. Zawsze trochę mnie to irytuje, ale z drugiej strony lubię, gdy do głosu dochodzą takie emocje, bo to znaczy, że moja wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, mocno angażuję się w całą intrygę i wnikliwie obmyślam dalsze scenariusze. Oczywiście kluczowe jest tutaj również zachowanie równowagi między tym, co wiem ja, a tym, co wie on (bohater) i muszę przyznać, że Marcin Silwanow świetnie to rozegrał! Ponadto lekkie pióro autora tylko potęgowało moje zainteresowanie wydarzeniami. Z przyjemnością wybrałam się w tę kryminalną literacką podróż!
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Wydawnicze szczegóły książki:
| autor: MARCIN SILWANOW
| tytuły: MOTYW OSOBISTY
| premiera: 12.11.2025
| wydawnictwo: NIEBIESKIE
| gatunek: THRILLER/KRYMINAŁ
_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]

NAJNOWSZE NA BLOGU
WPISY
PODCASTY
ROZMOWY
Równowaga między myśleniem o działaniu a działaniem polega na zachowaniu proporcji zaangażowania czasu. To jak dwie nogi człowieka. Gdyby prawa lub lewa wykonywała dłuższe kroki, z czasem kierunek marszu zacząłby skręcać, a ostatecznie zatoczylibyśmy koło.
| Motyw osobisty Marcin Silwanow

Gdy pewnego dnia na jednym z białostockich blokowisk dochodzi do tragedii, nikt nawet nie przypuszcza, że śmierć nastolatki wywoła wątpliwości, które zmienią życie kilku osób. Aleksandra Michalska – ładna dziewczyna z dobrego domu, bystra uczennica, pozornie zwyczajna siedemnastolatka. Dlaczego więc skoczyła?
Przecież nie miała powodów, by to robić – uważała przyjaciółka.
Takie nieodporne na życie te dzisiejsze małolaty, załamują się byle czym – usprawiedliwiało tragedię otoczenie.
W tym samym czasie ginie również były zastępca prezydenta miasta. Przypadek? Możliwe, ale czy aby na pewno…
Sprawom przygląda się komisarz Mirosław Grocki, początkowo bardzo oficjalnie, później trochę mniej, ale na każdym etapie jego uwagą kieruje pewien motyw osobisty, który nie pozwala odpuścić. Nawet gdy wszystko mocno się komplikuje.
Choćby człowiek był nie wiem jak bogaty, miał pozycję i ludzi pod sobą, zawsze będzie miał w sobie małego, wystraszonego gnojka, który nim rządzi.
Narracja powieści Motyw osobisty prowadzona jest z kilku perspektyw. Policjant prowadzi śledztwo, gangsterzy żyją własnym, bardzo nieuczciwym życiem, a Daria próbuje jakoś odnaleźć się w rzeczywistości bez przyjaciółki Oli. Z tym że wątek gangsterów zawiera pewne retrospekcje zaczynające się od śmierci byłego prezydenta miasta, opisujące wydarzenia sprzed tygodni, a nawet miesięcy. To cofanie się w czasie jest bardzo ciekawym zabiegiem, bo jednocześnie wnosi do fabuły wiele informacji, ale też ciekawie zmienia optykę współczesnych wydarzeń.
Zawsze chętnie i z uwagą przyglądam się postaciom śledczych w powieściach kryminalnych – wszak to jeden z moich ulubionych gatunków książek – i muszę przyznać, że Mirosław Grocki przyjemnie wychyla się poza utarte schematy, może nie jakoś bardzo, ale mi wystarczy, by uznać go za dość oryginalnego w swym fachu bohatera. Facet po czterdziestce, typ samotnika, na takim trochę zawodowym zakręcie, bo jak sam przyznaje, jakiś czas temu przyłapał się na tym, że już mu się zwyczajnie nie chce, jakby stracił węch. A może jego śledczy instynkt już chętnie poszedłby na emeryturę? Mirek jest uzależniony od relanium – przyjmowane dawki już dawno zaczęły wykraczać poza normę i jak można się domyślić, nie wynika z tego nic dobrego poza snem, który w końcu nadchodzi.
Jak bardzo dłuży się noc, wie tylko ten, kto wsłuchuje się w każdą jej minutę, wyczekując świtu. Jak dotkliwa może być codzienność, wie tylko ten, kto może sobie pozwolić czasem na luksus nieświadomości.
Grocki od lat nosi w sobie pewną obietnicę zemsty, która chyba nawet przyczyniła się do tego, że został policjantem wydziału kryminalnego. Jedyne, co mnie w charakterze Mirka irytowało, to mierzenie innych własną miarą, bo skoro on był oddanym swojej pracy i do bólu uczciwym gliną, to przecież koledzy po fachu z założenia też tacy powinni być. Momentami miałam wręcz ochotę nim potrząsnąć i wykrzyczeć: „Dlaczego nie widzisz tego, co ja!” lub „Nie ignoruj tego! Idź, pogadaj!”. Niemniej jednak podobało mi się, jak cały ten śledczy wątek się potoczył. Choć nie ukrywam, że w pewnym momencie zagadek do rozwiązania było tak dużo, a stron do czytania tak niewiele, iż obawiałam się, że zakończenie tego nie udźwignie. Na szczęście Marcin Silwanow miał wszystko drobiazgowo przemyślane i zaplanowane, więc z czystym sumieniem mogę napisać, że wyszło naprawdę dobrze i wiarygodnie.
Mirek, nauczony doświadczeniem, nigdy nie bagatelizował nawet najmniej prawdopodobnych rozwiązań. Zbyt wiele razy w trakcie prowadzonych śledztw okazywało się, że ludzkimi zachowaniami rządzi logika, której nie rozumiał, a jeszcze częściej to, co on uznawał za logiczne, nie było takie dla innych.
Ważnym elementem fabuły są również paskudne powiązania polityków z gangsterami i zamieszani w te brudne interesy nieletni. To jest naprawdę mocny wątek, w którym jeden element spod ciemnej gwiazdy rozstawia pionki na planszy miejskiej władzy, by w każdej rozgrywce zyskać jak najwięcej. A wierzcie mi, jest to człowiek, który posunie się naprawdę daleko, by osiągnąć cel. Typ gościa z obsesją na punkcie kontroli, a gdy gdzieś zamajaczyło widmo jej utraty, działa profilaktycznie i nie ma litości. A gdy taki człowiek brata się z politykiem pokroju Struga – nie może wyniknąć z tego nic dobrego…
Nie ma przyjaciół i wrogów. Są tylko różne poziomy wyrachowania.
Na koniec zostawiam nastolatki, które niestety zapłaciły za swoje decyzje najwyższą cenę. Dlaczego? Tu chyba warto przyjrzeć się ich rodzinom, bo od początku widać, że coś tu ewidentnie zgrzyta. A gdy nadchodzi refleksja o wieczorze, który zmienił codzienność w koszmar, jest już za późno na odwrót, bo wbrew pozorom nastoletnia psychika jest bardzo krucha, czasami wystarczy podmuch, by rozsypała się w beznadzieję.
Natomiast lubię bohaterów w typie Dzikiego, który dla równowagi wprowadza trochę poukładanej normalności do tego skrzywdzonego nastoletniego świata. Typ komputerowego nerda, ale z jasno sprecyzowanym planem na przyszłość, choć do postawy jego rodziców również można byłoby się przyczepić, bo przecież mieszka z – jedyną w swoim rodzaju – babcią.
Motyw osobisty to książka, w której zwykli ludzie zostają uwikłani w niebezpieczną, przestępczą intrygę. Historia nastolatek, które zamiast wygłupiać się z rówieśnikami i narzekać na szkołę zostały złapane w sieć utkaną z gangsterskiego cynizmu i politycznego wyrachowania. Powieść o naiwnej młodości i ślepej dorosłości, o żądzy władzy i potędze pieniądza, o sile domysłów i skutkach niedopowiedzeń.
Szczerze mówiąc, nie przepadam za narracją, która sprawia, że wiem lub domyślam się więcej niż główny bohater. Zawsze trochę mnie to irytuje, ale z drugiej strony lubię, gdy do głosu dochodzą takie emocje, bo to znaczy, że moja wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, mocno angażuję się w całą intrygę i wnikliwie obmyślam dalsze scenariusze. Oczywiście kluczowe jest tutaj również zachowanie równowagi między tym, co wiem ja, a tym, co wie on (bohater) i muszę przyznać, że Marcin Silwanow świetnie to rozegrał! Ponadto lekkie pióro autora tylko potęgowało moje zainteresowanie wydarzeniami. Z przyjemnością wybrałam się w tę kryminalną literacką podróż!
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Wydawnicze szczegóły książki:
| autor: MARCIN SILWANOW
| tytuły: MOTYW OSOBISTY
| premiera: 12.11.2025
| wydawnictwo: NIEBIESKIE
| gatunek: THRILLER/KRYMINAŁ
_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]
Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!
O MNIE
Z wykształcenia „pani od marketingu”, z pasji – promotorka literatury i czytelnictwa. Wrażliwa na historie, które czule opowiadają o ludziach i życiu, z wyjątkową słabością do inteligentnych kryminalnych zagadek. Stale poszukująca nowych tytułów, które zawróciłyby jej w głowie. Jeszcze się nie zdarzyło, by żałowała nocy zarwanej dla dobrej książki.


