Od zawsze literatura miała wielką moc, tyleż kreacji, ile destrukcji. Nie dziw więc, że każdy autorytarny system zaczyna swój byt od palenia tych książek, które mu nie pasują. Nie z zawiści, nie ze złości. Ze strachu.
| Kontury Jakub Jarno

Kontury. Jakub Jarno | BLOG LITERACKI

Wanda, która lata młodości ma już dawno za sobą, chce opowiedzieć dziennikarce swoją historię. Nigdy tego nie robiła, ale teraz pragnie, by wszystko szczegółowo wybrzmiało – od początku do końca. Kobieta wraca wspomnieniami do wydarzeń z dzieciństwa, a zanurzając się w tę opowieść, szczelnie wypełnia ją emocjami: od bólu i cierpienia, przez smutek i rozczarowanie, aż po radość, szczęście i miłość.

Nie trzeba było wiele, ażeby przetrwać to, co się zaczęło. Czasem wystarczyło, by jedna osoba nie pozostała bierna.

Jeżyńska nie wie, gdzie się urodziła i kiedy. Nawiasem mówiąc, wyobrażacie sobie nie znać daty swoich urodzin? Ona nie zna, nie ma również pojęcia, jak ma na nazwisko. Była dzieckiem niczyim, które przyszło na świat tuż po wojnie, dziewczynką tułającą się od jednego sierocińca do drugiego, spotykającą na swojej drodze osoby, które nigdy nie powinny się nawet znaleźć w pobliżu dzieci.

Od początku wyczuwałam w tej kobiecie brak tego, co da się rozpoznać w dobrych ludziach. Nie spodziewałam się jednak, że ona ten brak tak w sobie pielęgnuje.

W bidulu bohaterka poznała Franka Światło – rówieśnika, z którym połączyła ją szczególna więź. Później na jej drodze pojawiła się gra w tenisa, która z jednej strony dawała nadzieję na lepsze jutro, ale z drugiej – w najmniej oczekiwanym momencie – potrafiła brutalnie ją odebrać. Taki trochę paradoks, bo los Wandy od początku był naznaczony niesprawiedliwością i cierpieniem, ale też zbieranymi po drodze szansami na dobre życie.

…nie ma takiej rzeczy, do której człowiek niezdolny byłby przywyknąć. Z czasem jednak o tym zapomina.

Kontury to książka o beznadziejnej powojennej młodości i niełatwej współczesnej starości. Ktoś mógłby powiedzieć, że historia, jakich wiele, wszak bohaterów tego typu jest na pęczki w literaturze polskiej i nie tylko. Prawdę mówiąc, z przyjemnością zatrzymywałam się nad zdaniami, sformułowaniami, metaforami – obracałam je w myślach, kiwałam głową z uznaniem i zapisywałam. Jest jednak coś, co tę powieść wyróżnia, i jest to nie tylko język.

Czasem to, co w ludzkich przeżyciach nienazwane, więcej o nich mówi niż to, co się określić potrafi.

Okazuje się bowiem, że słowo „kontury” to coś więcej niż tytuł… Wyobraźcie sobie, że bardzo uważnie czytałam książkę, a następnie sięgnęłam po audiobooka – ukazał się w interpretacji Krzysztofa Gosztyły i Maji Ostaszewskiej, więc nie mogłam sobie odmówić przyjemności ponownego poznania tej historii, tym razem w wersji audio. Zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem bez problemu wyłapałam pewne niuanse, które zaburzały mi rytm powieści. Oczywiście, słuchając, znałam już zakończenie, ale i tak robiło ono wrażenie.

Świat nie był przyjazny dla tych, którzy szukali kogoś, nim mogli znaleźć siebie samych.

To było jak drobne okruchy, które przypadkiem wyłapuje się na intrygującym obrazku – niby nic wielkiego, wystarczy zdmuchnąć i zapomnieć, ale jednak tam są, przykuwają uwagę i zaburzają równowagę. Coś mi mówiło, że nie bez powodu te elementy tam się znalazły, ta historia jest zbyt drobiazgowo przemyślana i opisana, by pozwolono sobie na jakiekolwiek błędy czy wątpliwości. Nie pomyliłam się…

W kłamstwie można zmieścić znacznie więcej niż w prawdzie.

Z satysfakcją przyjęłam zakończenie powieści, gdy uformowane w mojej wyobraźni kontury wydarzeń stopniowo zaczęły się rozmywać, jednocześnie dając mi szansę na ułożenie całej historii od nowa (po skonfrontowaniu pewnych okoliczności z nowymi faktami). Ta pozostawiona przez autora przestrzeń do refleksji zmusiła mnie do powrotu do kluczowych momentów, do takiego faktycznego zatrzymania się i zapytania samej siebie: „Ale jak to?”, by zaraz dodać: „Co tak naprawdę wiem o bohaterach?”.

Niczego nie można być pewnym, gdy się o pamięć ludzką rozchodzi. […] Faktów nie kształtuje historia, lecz wspomnienia. Nie muszą być z nią zbieżne.

Kontury to opowieść o potężnym smutku ukrytym w cichej egzystencji, pełna niezwykłej determinacji w dążeniu do bycia częścią społeczności, w której jest się KIMŚ. Historia tocząca się niespiesznym tempem, bardzo nieoczywista i zaskakująca. Utkana z fragmentów rozmytych wspomnień, przeplatanych bardzo ostrymi, wyraźnie zarysowanymi detalami.

Zdarzenia są konturami, a pamięć tym, co je wypełnia…

Wanda Jeżyńska, Franek Światło i Urban Sierpiński – troje bohaterów, których losy boleśnie wpełzają pod skórę, intensywnie rozlewają się w wyobraźni, oplatając czytelników atmosferą niepokoju, smutku, a nawet strachu. Jednocześnie dają nadzieję i wywołują dreszcz ekscytacji napotkanymi w życiu szansami na lepsze jutro.

Czy człowiek czuje to brzemię, które nakładają na niego koleje losu? Czy może zrzuca je z siebie niczym pył, nieświadomy, jak wiele mógł dla kogoś uczynić?
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Kontury. Jakub Jarno | BLOG LITERACKI

 

Wydawnicze szczegóły książki:
| autor: JAKUB JARNO
| tytuł: KONTURY
| premiera: 22.10.2025
| wydawnictwo: LITERACKIE
| gatunek: LITERATURA PIĘKNA

_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]

Opublikowano: 14 listopada 2025

Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!

Podziel się wpisem ze znajomymi!

BLOG LITERACKI mamao.pl | O mnie

O MNIE

Z wykształcenia „pani od marketingu”, z pasji – promotorka literatury i czytelnictwa. Wrażliwa na historie, które czule opowiadają o ludziach i życiu, z wyjątkową słabością do inteligentnych kryminalnych zagadek. Stale poszukująca nowych tytułów, które zawróciłyby jej w głowie. Jeszcze się nie zdarzyło, by żałowała nocy zarwanej dla dobrej książki.

Od zawsze literatura miała wielką moc, tyleż kreacji, ile destrukcji. Nie dziw więc, że każdy autorytarny system zaczyna swój byt od palenia tych książek, które mu nie pasują. Nie z zawiści, nie ze złości. Ze strachu.
| Kontury Jakub Jarno

Kontury. Jakub Jarno | BLOG LITERACKI

Wanda, która lata młodości ma już dawno za sobą, chce opowiedzieć dziennikarce swoją historię. Nigdy tego nie robiła, ale teraz pragnie, by wszystko szczegółowo wybrzmiało – od początku do końca. Kobieta wraca wspomnieniami do wydarzeń z dzieciństwa, a zanurzając się w tę opowieść, szczelnie wypełnia ją emocjami: od bólu i cierpienia, przez smutek i rozczarowanie, aż po radość, szczęście i miłość.

Nie trzeba było wiele, ażeby przetrwać to, co się zaczęło. Czasem wystarczyło, by jedna osoba nie pozostała bierna.

Jeżyńska nie wie, gdzie się urodziła i kiedy. Nawiasem mówiąc, wyobrażacie sobie nie znać daty swoich urodzin? Ona nie zna, nie ma również pojęcia, jak ma na nazwisko. Była dzieckiem niczyim, które przyszło na świat tuż po wojnie, dziewczynką tułającą się od jednego sierocińca do drugiego, spotykającą na swojej drodze osoby, które nigdy nie powinny się nawet znaleźć w pobliżu dzieci.

Od początku wyczuwałam w tej kobiecie brak tego, co da się rozpoznać w dobrych ludziach. Nie spodziewałam się jednak, że ona ten brak tak w sobie pielęgnuje.

W bidulu bohaterka poznała Franka Światło – rówieśnika, z którym połączyła ją szczególna więź. Później na jej drodze pojawiła się gra w tenisa, która z jednej strony dawała nadzieję na lepsze jutro, ale z drugiej – w najmniej oczekiwanym momencie – potrafiła brutalnie ją odebrać. Taki trochę paradoks, bo los Wandy od początku był naznaczony niesprawiedliwością i cierpieniem, ale też zbieranymi po drodze szansami na dobre życie.

…nie ma takiej rzeczy, do której człowiek niezdolny byłby przywyknąć. Z czasem jednak o tym zapomina.

Kontury to książka o beznadziejnej powojennej młodości i niełatwej współczesnej starości. Ktoś mógłby powiedzieć, że historia, jakich wiele, wszak bohaterów tego typu jest na pęczki w literaturze polskiej i nie tylko. Prawdę mówiąc, z przyjemnością zatrzymywałam się nad zdaniami, sformułowaniami, metaforami – obracałam je w myślach, kiwałam głową z uznaniem i zapisywałam. Jest jednak coś, co tę powieść wyróżnia, i jest to nie tylko język.

Czasem to, co w ludzkich przeżyciach nienazwane, więcej o nich mówi niż to, co się określić potrafi.

Okazuje się bowiem, że słowo „kontury” to coś więcej niż tytuł… Wyobraźcie sobie, że bardzo uważnie czytałam książkę, a następnie sięgnęłam po audiobooka – ukazał się w interpretacji Krzysztofa Gosztyły i Maji Ostaszewskiej, więc nie mogłam sobie odmówić przyjemności ponownego poznania tej historii, tym razem w wersji audio. Zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem bez problemu wyłapałam pewne niuanse, które zaburzały mi rytm powieści. Oczywiście, słuchając, znałam już zakończenie, ale i tak robiło ono wrażenie.

Świat nie był przyjazny dla tych, którzy szukali kogoś, nim mogli znaleźć siebie samych.

To było jak drobne okruchy, które przypadkiem wyłapuje się na intrygującym obrazku – niby nic wielkiego, wystarczy zdmuchnąć i zapomnieć, ale jednak tam są, przykuwają uwagę i zaburzają równowagę. Coś mi mówiło, że nie bez powodu te elementy tam się znalazły, ta historia jest zbyt drobiazgowo przemyślana i opisana, by pozwolono sobie na jakiekolwiek błędy czy wątpliwości. Nie pomyliłam się…

W kłamstwie można zmieścić znacznie więcej niż w prawdzie.

Z satysfakcją przyjęłam zakończenie powieści, gdy uformowane w mojej wyobraźni kontury wydarzeń stopniowo zaczęły się rozmywać, jednocześnie dając mi szansę na ułożenie całej historii od nowa (po skonfrontowaniu pewnych okoliczności z nowymi faktami). Ta pozostawiona przez autora przestrzeń do refleksji zmusiła mnie do powrotu do kluczowych momentów, do takiego faktycznego zatrzymania się i zapytania samej siebie: „Ale jak to?”, by zaraz dodać: „Co tak naprawdę wiem o bohaterach?”.

Niczego nie można być pewnym, gdy się o pamięć ludzką rozchodzi. […] Faktów nie kształtuje historia, lecz wspomnienia. Nie muszą być z nią zbieżne.

Kontury to opowieść o potężnym smutku ukrytym w cichej egzystencji, pełna niezwykłej determinacji w dążeniu do bycia częścią społeczności, w której jest się KIMŚ. Historia tocząca się niespiesznym tempem, bardzo nieoczywista i zaskakująca. Utkana z fragmentów rozmytych wspomnień, przeplatanych bardzo ostrymi, wyraźnie zarysowanymi detalami.

Zdarzenia są konturami, a pamięć tym, co je wypełnia…

Wanda Jeżyńska, Franek Światło i Urban Sierpiński – troje bohaterów, których losy boleśnie wpełzają pod skórę, intensywnie rozlewają się w wyobraźni, oplatając czytelników atmosferą niepokoju, smutku, a nawet strachu. Jednocześnie dają nadzieję i wywołują dreszcz ekscytacji napotkanymi w życiu szansami na lepsze jutro.

Czy człowiek czuje to brzemię, które nakładają na niego koleje losu? Czy może zrzuca je z siebie niczym pył, nieświadomy, jak wiele mógł dla kogoś uczynić?
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Kontury. Jakub Jarno | BLOG LITERACKI

 

Wydawnicze szczegóły książki:
| autor: JAKUB JARNO
| tytuł: KONTURY
| premiera: 22.10.2025
| wydawnictwo: LITERACKIE
| gatunek: LITERATURA PIĘKNA

_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]

Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!

Podziel się wpisem ze znajomymi!

O MNIE

BLOG LITERACKI mamao.pl | O mnie

Z wykształcenia „pani od marketingu”, z pasji – promotorka literatury i czytelnictwa. Wrażliwa na historie, które czule opowiadają o ludziach i życiu, z wyjątkową słabością do inteligentnych kryminalnych zagadek. Stale poszukująca nowych tytułów, które zawróciłyby jej w głowie. Jeszcze się nie zdarzyło, by żałowała nocy zarwanej dla dobrej książki.

PODCASTY