Nie lubię, kiedy tata chodzi do pubu. Nie lubię, kiedy zostawia mnie z Lily, wszystko może się zdarzyć, co za człowiek zostawia małą dziewczynkę z siostrą? Nie lubię, jak bawi się w ojca i próbuje toczyć ze mną poważne rodzicielskie rozmowy, choć przecież wiem, że wróci pijany, raz nawet wrócił zakrwawiony. Gdybym ja zrobiła coś takiego, to by mnie mu odebrali, ale on może? | Ewangelia według Orli Eoghan Walls

Ewangelia według Orli. Eoghan Walls | BLOG LITERACKI

Czternastoletnia Orla McDevitt bardzo skrupulatnie planuje swoją ucieczkę z domu. Przygotowuje rower – jest jej niezbędny do szybkiego oddalenia się od miejsca zamieszkania. Sprawdza zapasy żywności na ten krytyczny czas – doskonale wie, że wszyscy będą jej szukać, więc przez kilka dni musi unikać miejsc, w których pojawiają się ludzie. Dokładnie studiuje mapę ze ścieżkami rowerowymi i nieuczęszczane trasy nad kanałem, by jej podróż do miejsca docelowego przebiegła bez zakłóceń. Gdy nadchodzi ten idealny dzień, by zostawić za sobą ojca, który od śmierci mamy topi żałobę w alkoholu, i młodszą siostrę, bohaterka rusza w drogę. Niestety, bardzo szybko ktoś utrudnia realizację tego jej misternie ułożonego planu ucieczki.

– Jak się nazywasz? Jak się, do cholery, nazywasz?

Kucający w błocie mężczyzna podnosi na mnie wzrok i odpowiada:

– Jezus.

– Jezus? Jezus, cholerny Jezus, jak ten Jezus, Jezus?

Potakuje.

– No to, cholerny Jezusie, zniszczyłeś mój rower. Wisisz mi nowy, dupku.

Przyznacie, że bardzo intrygująco zaczyna się ta historia. A powyższy cytat znajduje się na jedenastej stronie powieści. Jeszcze ciekawsze jest to, co dzieje się później. W gruncie rzeczy Ewangelia według Orli to powieść o żałobie z perspektywy dziecka. Główna bohaterka próbuje sobie poradzić z tym uczuciem na swój własny – trzeba przyznać, że trochę ekstremalny – sposób. Ma dopiero czternaście lat, więc trudno tu oczekiwać decyzji na miarę dojrzałej osoby, ale śledzenie zbuntowanego toku rozumowania Orli jest naprawdę wyjątkowym doświadczeniem.

Wróciłam do szkoły dzień po tym, jak Jamie oberwał za telefony, tata pił co wieczór, poszliśmy na mszę, gdzie zwyzywał ojca Michaela od służalczych kutasów. Poza tym wszystko było kurewsko normalnie, trzeba dalej żyć, i tyle.

Śmierć matki Orli zmieniła wszystko. Zabrała nastolatce te wszystkie chwile, które mogłaby z nią spędzić jako dojrzewająca kobieta. Ten żal za stratą potężnie tu wybrzmiewa. Nic więc dziwnego, że dziewczynka po spotkaniu Jezusa formułuje w głowie nowy plan, który brzmi absurdalnie, ale jeżeli jest choć cień szansy, że zadziała – warto spróbować.

Nie możesz mnie tak zostawiać. Mam czternaście lat. Ktoś mógł mnie zabić, zamordować, nie możesz mnie zostawiać w środku lasu w nocy, tak nie wolno.

Ewangelia według Orli to niezwykle osobliwa historia. Pozornie wydaje się prostą opowieścią z nutą realizmu magicznego. Nastolatka nie potrafi pogodzić się ze stratą mamy, ojciec topi swój smutek w codziennej porcji alkoholu, a młodsza siostra to tylko kilkulatka – zbyt mała, by jakoś na tę sytuację zareagować. Bohaterka planuje ucieczkę z domu, ale tak naprawdę ucieka przed tym, co się już wydarzyło, przed rzeczywistością, która powoli ją miażdży. Rusza w drogę z mężczyzną podającym się za Jezusa i ma nadzieję na cud.

Nie mam pojęcia, o czym gadają. Przychodzi mi na myśl, że będzie dobrze, i robię się zazdrosna. Był mój, a teraz rozmawia z innymi. Co z moją mamą? Chyba mnie nie zostawi?

Jednak gdy odrzuci się te pozory, wyraźnie wtedy widać, że Eoghan Walls napisał poruszającą opowieść o samotności, o żałobie i rozdzierającej potrzebie nadziei. Absurdalnej nadziei na to, że jeszcze można odwrócić bieg zdarzeń, że ucieczka przed rzeczywistością przyniesie ulgę. Niesamowity jest tutaj również klimat. Pozbawiony barw, powiedziałabym wręcz, że matowy, ale jednocześnie bardzo podkreślający rozgrywające się tu wydarzenia: te szare puste ulice, marne jedzenie ze stacji benzynowej i ten deszcz, którego krople można wręcz poczuć na własnej skórze.

Co ciekawe, narracja powieści Ewangelia według Orli jest daleka od moralizatorskiego tonu. Wręcz przeciwnie! Wzbudza u czytelnika wątpliwości, prowokuje do zadawania pytań, a niepewność to uczucie, które w trakcie czytania mnie nie opuszczało. Czy to możliwe, by ten człowiek był Jezusem? A może odpowiedź na to pytanie nie jest tu najistotniejsza… Emocje, które buzują w głównej bohaterce, przelewają się na odbiorcę bardzo wartkim i szerokim strumieniem. Prawie utonęłam w ich ilości i intensywności!

Orla jest jedną wielką bolesną tęsknotą, chaosem, który stara się okiełznać na swój własny nastoletni sposób. Potrafiła być naprawdę złośliwa i egoistyczna, a jej hardość bywała godna podziwu, ale też były momenty, gdy irytowała mnie do granic możliwości. Jednocześnie nie zliczę chwil, gdy miałam ochotę mocno przytulić tę dzielną dziewczynkę i powiedzieć jej: „Ciiii, już dobrze”.

Ewangelia według Orli należy do wąskiej grupy książek, o których się nie zapomina, bo kadry z tej historii śmiało zagnieżdżają się w wyobraźni czytelnika, by od czasu do czasu zamajaczyć w myślach. To niedługa powieść drogi (224 strony), o której nie można powiedzieć, że jest łatwa i komfortowa, bo wywołuje uczucia, które trudno w sobie pozbierać i podsumować po skończeniu czytania. Nie ma tu spektakularnego zakończenia, ale jest ono bardzo – powiedziałabym nawet, że aż za bardzo – ludzkie, prawdziwe.

Eoghan Walls napisał ewangelię na miarę współczesnych czasów, w którą naprawdę można byłoby uwierzyć. Ale trudno pogodzić się z faktem, że ten tytuł to debiut prozatorski autora. Niecierpliwie czekam na jego kolejne powieści!

_
korekta tekstu: Anna Fathi

Ewangelia według Orli. Eoghan Walls | BLOG LITERACKI

 

Wydawnicze szczegóły książki:
| autorka: EOGHAN WALLS
| przekład: AGNIESZKA MYŚLIWY
| tytuł: EWANGELIA WEDŁUG ORLI
| wydawnictwo: BO.WIEM
| premiera: 07.05.2026
| liczba stron: 244
| gatunek: LITERATURA PIĘKNA

_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]

Opublikowano: 1 czerwca 2026

Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!

Podziel się wpisem ze znajomymi!

Opublikowano: 1 czerwca 2026

ZOSTAŃ PATRONEM BLOGA

Blog literacki | wsparcie PATRONITE
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Nie lubię, kiedy tata chodzi do pubu. Nie lubię, kiedy zostawia mnie z Lily, wszystko może się zdarzyć, co za człowiek zostawia małą dziewczynkę z siostrą? Nie lubię, jak bawi się w ojca i próbuje toczyć ze mną poważne rodzicielskie rozmowy, choć przecież wiem, że wróci pijany, raz nawet wrócił zakrwawiony. Gdybym ja zrobiła coś takiego, to by mnie mu odebrali, ale on może? | Ewangelia według Orli Eoghan Walls

Ewangelia według Orli. Eoghan Walls | BLOG LITERACKI

Czternastoletnia Orla McDevitt bardzo skrupulatnie planuje swoją ucieczkę z domu. Przygotowuje rower – jest jej niezbędny do szybkiego oddalenia się od miejsca zamieszkania. Sprawdza zapasy żywności na ten krytyczny czas – doskonale wie, że wszyscy będą jej szukać, więc przez kilka dni musi unikać miejsc, w których pojawiają się ludzie. Dokładnie studiuje mapę ze ścieżkami rowerowymi i nieuczęszczane trasy nad kanałem, by jej podróż do miejsca docelowego przebiegła bez zakłóceń. Gdy nadchodzi ten idealny dzień, by zostawić za sobą ojca, który od śmierci mamy topi żałobę w alkoholu, i młodszą siostrę, bohaterka rusza w drogę. Niestety, bardzo szybko ktoś utrudnia realizację tego jej misternie ułożonego planu ucieczki.

– Jak się nazywasz? Jak się, do cholery, nazywasz?

Kucający w błocie mężczyzna podnosi na mnie wzrok i odpowiada:

– Jezus.

– Jezus? Jezus, cholerny Jezus, jak ten Jezus, Jezus?

Potakuje.

– No to, cholerny Jezusie, zniszczyłeś mój rower. Wisisz mi nowy, dupku.

Przyznacie, że bardzo intrygująco zaczyna się ta historia. A powyższy cytat znajduje się na jedenastej stronie powieści. Jeszcze ciekawsze jest to, co dzieje się później. W gruncie rzeczy Ewangelia według Orli to powieść o żałobie z perspektywy dziecka. Główna bohaterka próbuje sobie poradzić z tym uczuciem na swój własny – trzeba przyznać, że trochę ekstremalny – sposób. Ma dopiero czternaście lat, więc trudno tu oczekiwać decyzji na miarę dojrzałej osoby, ale śledzenie zbuntowanego toku rozumowania Orli jest naprawdę wyjątkowym doświadczeniem.

Wróciłam do szkoły dzień po tym, jak Jamie oberwał za telefony, tata pił co wieczór, poszliśmy na mszę, gdzie zwyzywał ojca Michaela od służalczych kutasów. Poza tym wszystko było kurewsko normalnie, trzeba dalej żyć, i tyle.

Śmierć matki Orli zmieniła wszystko. Zabrała nastolatce te wszystkie chwile, które mogłaby z nią spędzić jako dojrzewająca kobieta. Ten żal za stratą potężnie tu wybrzmiewa. Nic więc dziwnego, że dziewczynka po spotkaniu Jezusa formułuje w głowie nowy plan, który brzmi absurdalnie, ale jeżeli jest choć cień szansy, że zadziała – warto spróbować.

Nie możesz mnie tak zostawiać. Mam czternaście lat. Ktoś mógł mnie zabić, zamordować, nie możesz mnie zostawiać w środku lasu w nocy, tak nie wolno.

Ewangelia według Orli to niezwykle osobliwa historia. Pozornie wydaje się prostą opowieścią z nutą realizmu magicznego. Nastolatka nie potrafi pogodzić się ze stratą mamy, ojciec topi swój smutek w codziennej porcji alkoholu, a młodsza siostra to tylko kilkulatka – zbyt mała, by jakoś na tę sytuację zareagować. Bohaterka planuje ucieczkę z domu, ale tak naprawdę ucieka przed tym, co się już wydarzyło, przed rzeczywistością, która powoli ją miażdży. Rusza w drogę z mężczyzną podającym się za Jezusa i ma nadzieję na cud.

Nie mam pojęcia, o czym gadają. Przychodzi mi na myśl, że będzie dobrze, i robię się zazdrosna. Był mój, a teraz rozmawia z innymi. Co z moją mamą? Chyba mnie nie zostawi?

Jednak gdy odrzuci się te pozory, wyraźnie wtedy widać, że Eoghan Walls napisał poruszającą opowieść o samotności, o żałobie i rozdzierającej potrzebie nadziei. Absurdalnej nadziei na to, że jeszcze można odwrócić bieg zdarzeń, że ucieczka przed rzeczywistością przyniesie ulgę. Niesamowity jest tutaj również klimat. Pozbawiony barw, powiedziałabym wręcz, że matowy, ale jednocześnie bardzo podkreślający rozgrywające się tu wydarzenia: te szare puste ulice, marne jedzenie ze stacji benzynowej i ten deszcz, którego krople można wręcz poczuć na własnej skórze.

Co ciekawe, narracja powieści Ewangelia według Orli jest daleka od moralizatorskiego tonu. Wręcz przeciwnie! Wzbudza u czytelnika wątpliwości, prowokuje do zadawania pytań, a niepewność to uczucie, które w trakcie czytania mnie nie opuszczało. Czy to możliwe, by ten człowiek był Jezusem? A może odpowiedź na to pytanie nie jest tu najistotniejsza… Emocje, które buzują w głównej bohaterce, przelewają się na odbiorcę bardzo wartkim i szerokim strumieniem. Prawie utonęłam w ich ilości i intensywności!

Orla jest jedną wielką bolesną tęsknotą, chaosem, który stara się okiełznać na swój własny nastoletni sposób. Potrafiła być naprawdę złośliwa i egoistyczna, a jej hardość bywała godna podziwu, ale też były momenty, gdy irytowała mnie do granic możliwości. Jednocześnie nie zliczę chwil, gdy miałam ochotę mocno przytulić tę dzielną dziewczynkę i powiedzieć jej: „Ciiii, już dobrze”.

Ewangelia według Orli należy do wąskiej grupy książek, o których się nie zapomina, bo kadry z tej historii śmiało zagnieżdżają się w wyobraźni czytelnika, by od czasu do czasu zamajaczyć w myślach. To niedługa powieść drogi (224 strony), o której nie można powiedzieć, że jest łatwa i komfortowa, bo wywołuje uczucia, które trudno w sobie pozbierać i podsumować po skończeniu czytania. Nie ma tu spektakularnego zakończenia, ale jest ono bardzo – powiedziałabym nawet, że aż za bardzo – ludzkie, prawdziwe.

Eoghan Walls napisał ewangelię na miarę współczesnych czasów, w którą naprawdę można byłoby uwierzyć. Ale trudno pogodzić się z faktem, że ten tytuł to debiut prozatorski autora. Niecierpliwie czekam na jego kolejne powieści!

_
korekta tekstu: Anna Fathi

Ewangelia według Orli. Eoghan Walls | BLOG LITERACKI

 

Wydawnicze szczegóły książki:
| autorka: EOGHAN WALLS
| przekład: AGNIESZKA MYŚLIWY
| tytuł: EWANGELIA WEDŁUG ORLI
| wydawnictwo: BO.WIEM
| premiera: 07.05.2026
| liczba stron: 244
| gatunek: LITERATURA PIĘKNA

_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]

Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!

Opublikowano: 1 czerwca 2026

Podziel się wpisem ze znajomymi!

BLOG LITERACKI mamao.pl | O mnie

O MNIE

Z wykształcenia „pani od marketingu”, z pasji – promotorka literatury i czytelnictwa. Wrażliwa na historie, które czule opowiadają o ludziach i życiu, z wyjątkową słabością do inteligentnych kryminalnych zagadek. Stale poszukująca nowych tytułów, które zawróciłyby jej w głowie. Jeszcze się nie zdarzyło, by żałowała nocy zarwanej dla dobrej książki.

ZOSTAŃ PATRONEM BLOGA

Blog literacki | wsparcie PATRONITE
Postaw mi kawę na buycoffee.to

PODCASTY

PODCASTY