Anna Lewicka czyli wywiad z autorką.

Od dziecka z fascynacją zanurzała się w lekturach mitologii, baśni i legend z całego świata, a później również w osobliwych kreacjach pisarzy fantastycznych, aż w końcu sama zaczęła tworzyć w głowie własne światy i opowieści…

Poznajcie Annę Lewicką, autorkę książki “Więź“. Rozmowa z Panią Anią utwierdziła mnie w przekonaniu, że kolejna część trylogii zaskoczy mnie dużo bardziej, niż przypuszczałam!

1. Lubi Pani góry? Czy któryś z górskich widoków jest Pani szczególnie bliski?

Kocham! W ogóle kocham Polskę i jej widoki. Góry zaś są moją pasją, którą zaraził mnie mój tata – odkąd pamiętam, zabierał mnie na górskie wyprawy. Najwięcej chodziliśmy po Tatrach, które ponad dwadzieścia lat temu wyglądały naprawdę zupełnie inaczej niż dziś. Mam ogrom pokory wobec gór – są niezwykłym żywiołem i wspaniałym wyzwaniem. Najbardziej chyba uwielbiam widok ze Świnicy na Dolinę Pięciu Stawów, zawsze mnie niezwykle poruszał.
Wiąże się z tym zresztą pewna historia. Pamiętam, że w dzieciństwie bardzo szybko zepsuł mi się wzrok – czytałam nocami pod kołdrą, z lampką, chowając się przed rodzicami. Kiedy poszłam do szkoły i okazało się, że nie widzę tablicy, dostałam okulary, których jednak nie chciałam nosić ze względu na szykany rówieśników. Rodzice nie mogli mnie przekonać w żaden sposób, a ja męczyłam się strasznie, jednak okularów uparcie nie zakładałam. Przełomowym momentem, w którym zdecydowałam się to wreszcie zrobić, był wyjazd z tatą w góry. Kiedy dotarliśmy na Przełęcz Liliowe, tata wyjął moje okulary i poradził je założyć. Moment, kiedy zobaczyłam wszystko wyraźnie i ostro, był tak niesamowity, że kompletnie oniemiałam! Okularów już nie zdjęłam.

2. Dlaczego akurat Bieszczady stały się kluczowym krajobrazem w powieści?

Mam przeogromny sentyment do Bieszczad – wyjeżdżałam tam w czasach szkolnych i cudownie wspominam tamte wyprawy. W Bieszczadach zawsze czułam się tak, jakbym przenosiła się do zupełnie innej rzeczywistości i na czas włóczęgi odcinałam się od codziennego, zwyczajnego świata. Szłam przed siebie, z plecakiem na plecach, zatopiona w rozmyślaniach, krok za krokiem, kilometr za kilometrem, przez lasy i połoniny, podziwiając cudowne górskie widoki. Godzinami nie spotkaliśmy na szlaku innej żywej duszy. Naprawdę inny świat.
Cudowne jest, że to miejsce nadal zachowało swój czar i nadal czuć tam dzikiego ducha natury. Niestety, trudno jest mi go już dziś odnaleźć w tak strasznie turystycznych i zadeptanych Tatrach, ale w Bieszczadach nadal można zagubić się z plecakiem, a przy ognisku i dźwiękach gitary poczuć dokładnie ten sam niezwykły klimat.
To miejsce, gdzie wciąż można trafić do studenckiej bazy namiotowej z chatą bez elektryczności i ogrzewania, do której zimą nie dojedzie się samochodem, i gdzie telefon gubi zasięg.
W takim miejscu właśnie chciałam umieścić dom Wiktora – na kompletnym odludziu, gdzie śnieżyca rzeczywiście jest w stanie odciąć człowieka od świata, gdzie czas płynie inaczej i łatwiej jest uwierzyć w magię.

3. Czy tworząc fabułę książki, myślała Pani o konkretnym miejscu? Miejscu, które stało się swego rodzaju inspiracją?

Akcję osadziłam w nieokreślonym w gruncie rzeczy miejscu w Bieszczadach, jako że jezioro jest tak naprawdę zupełnie fikcyjne. Zainspirowały mnie historie o faktycznie wyludnionych czy też zatopionych bieszczadzkich miejscowościach, jednak w rzeczywistości miało to miejsce w zupełnie innych czasach i z kompletnie odmiennych powodów, niż te, które przedstawiłam w książce. Dlatego też nie chciałam korzystać z żadnego konkretnego miejsca, by nie przekłamywać historii na potrzeby mojej wyobraźni. Powody takich zdarzeń były zresztą bardzo różne – po II Wojnie Światowej wiele wiosek zostało wysiedlonych, a tamtejsze domostwa zburzono i wysiedlono. Wiem też o wsiach, które znajdowały się na terenach zalewowych, i które odbudowywano po kolejnych powodziach, by koniec końców opuścić je ze względu na zbyt duże zniszczenia. Sam Zalew Soliński kryje przecież z kolei czternastowieczną osadę, wysiedloną i zalaną w latach 60. przy budowie zapory. W latach dziewięćdziesiątych tamtejsi wędkarze zaczęli wyławiać pozostałości z tamtejszych cmentarzy – trumny i kości. Ponoć niedokładnie je ekshumowano.
Historia, o której można przeczytać w Więzi, jest wprawdzie jedynie inspirowana tymi osadami zatopionymi we współczesnych czasach, ale uważam ten fragment historii za niezwykle niepokojący i to w takim właśnie miejscu, pod taflą wody, postanowiłam ukryć kamienny, magiczny krąg, oraz mroczną tajemnicę, kluczową dla fabuły trylogii.
Zdradzę jednak, że inspiracją dla samego magicznego rytuału, o którym można przeczytać na kartach książki, stało się zupełnie inne miejsce, które mieści się… nad morzem! Podczas wyjazdu z przyjaciółką zobaczyłyśmy nagie, sękate drzewo rosnące samotnie na piaszczystej polanie na wydmach i stwierdziłyśmy, że to miejsce byłoby idealne na miejsce spotkań czarownic – tak właśnie w mojej głowie narodziła się Alicja i jej kowen. Sam pomysł zmienił się jednak diametralnie – drzewo zostało zastąpione kamiennym kręgiem, a akcję osadziłam w zimowych Bieszczadach.

4. Czym sugerowała się Pani, nadając imiona głównym bohaterom?

Alicja była po trosze inspirowana Alicją Carrolla – dziewczynką, która wskakuje do króliczej nory, i która przechodzi na drugą stronę lustra. Dziewczynką, która widzi więcej niż tylko zwyczajną, otaczającą nas rzeczywistość. Tak właśnie wyobrażam sobie Alicję Olszańską – nie do końca zrozumianą przez otoczenie introwertyczkę, która w rzeczywistości jest wiedźmą i potrafi czynić magię.
Jeśli zaś chodzi o Wiktora – tak miał na imię mój pradziadek, rusznikarz. Książkowy Wiktor wprawdzie zajmuje się zupełnie innym rodzajem rzemiosła, ale również jest rzemieślnikiem i własnymi rękami tworzy wyjątkowe przedmioty.

5. Czy Alicja i Wiktor to postacie całkowicie fikcyjne? A może bohaterowie zostali wykreowani w oparciu o osoby, które Pani znała lub kiedyś spotkała?

Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że to całkowicie fikcyjne postaci, stworzone jedynie w mojej wyobraźni. Skłamałabym jednak mówiąc, że zupełnie nie czerpałam z otoczenia, kiedy ich tworzyłam. Myślę, że w pewnym stopniu posiadają pewną mieszankę cech różnych osób, które znam, dzięki czemu są bardziej trójwymiarowi.
Wiele osób pyta mnie też, czy Wiktor jest personifikacją mojego męża – z pewnością nie; jest zupełnie inny, chociaż ma w sobie pewien rys tej męskości, jaką znajduję w swoim mężu. Ach, łączy ich też broda – mam słabość do brodaczy!
Dodam jeszcze, że jako wieloletnia fanka gier RPG (Role Playing Games), stworzyłam swoim bohaterom opisy, które można byłoby przyrównać do “kart postaci” z tego typu gier fabularnych. Dałam im całą historię, opisałam cechy, słabości i zalety, stworzyłam pełen charakter. Dzięki temu zabiegowi miałam ich spójny obraz i często się zastanawiałam, jak by faktycznie reagowali – zgodnie ze swoimi charakterami – na sytuacje, przed którymi zostali postawieni.

6. Od dziecka interesuje się Pani mitologią, baśniami i legendami z całego świata. Gdyby miała Pani wskazać jeden, szczególnie wyjątkowy tekst lub tekst od którego rozpoczęła się ta niesłabnąca fascynacja tym tematem, byłby to…

…bezapelacyjnie pokaźny tom mitologii Greków i Rzymian Parandowskiego. Czytałam te mity w kółko i zastanawiałam się, kim mogli być ludzie, którzy w nie kiedyś wierzyli. Zachodziłam w głowę, próbując sobie wyobrazić jak wyglądały świątynie, po których obecnie pozostały jedynie ruiny, a które kiedyś musiały tętnić życiem i kolorami. Do dziś uwielbiam jeździć w takie miejsca, dotykać kamieni zamrożonych w czasie i czuć oddech wieków.
W ogóle uważam, że legendy, mity i wierzenia bardzo wiele mówią o społecznościach, które je tworzą i przekazują z pokolenia na pokolenie. To niesamowite metafory dla życia i zaobserwowanych zjawisk, zarówno tych naturalnych, jak i psychologicznych. Jakiś czas temu odkryłam opartą na jungowskiej psychologii książkę „Goddesses in everywoman” (“Boginie w każdej kobiecie”), analizującą typy charakterów kobiet przez pryzmat greckich bogiń. Głębia tych metafor okazała się naprawdę uderzająca!
Jeśli zaś chodzi o fascynację wątkami fantastycznymi, zaczęła się od Opowieści z Narnii. Proszę mi wierzyć, wchodziłam setki razy do szafy, licząc na to, że któregoś dnia za futrami mamy nie trafię na drewnianą ściankę, ale wyjdę wprost do narnijskiego lasu.

7. Jaka jest Pani ulubiona książka lub seria książek z magią, czarami, wiedźmami w roli głównej i dlatego akurat ta?

Od razu przyszły mi do głowy dwie pozycje, które są tak inne od siebie, że pozwolę sobie potraktować je ex aequo. Pierwszą z nich jest “Mistrz i Małgorzata”, klasyk będący na wielu poziomach tak doskonały, że to jedna z moich najulubieńszych książek. Faustowski Woland, który “zła pragnąc, wiecznie czyni dobro” i wiedźma Małgorzata, będąca u niego królową balu, to postacie, które darzę niegasnącym uwielbieniem. Małgorzata to dla mnie najlepszy przykład silnej kobiety, której przemiana w wiedźmę jest niezwykle metaforyczna. Wyzwala się z nieszczęśliwego związku i szarej rzeczywistości, nareszcie odnajdując swoje prawdziwe ja i znajdując odwagę do podążania za tym, czego najbardziej pragnie.
Drugą pozycję stanowią zaś “Mgły Avalonu” – cudowna interpretacja legendy arturiańskiej, ukazana z kobiecej perspektywy. To niezwykle feministyczna książka, w której można odnaleźć kwintesencję kobiecej magii i starych obrządków, a także wiele przemyśleń dotyczących miejsca kobiet w historii i religiach, zarówno tych pogańskich jak i monoteistycznych.
Na sam koniec muszę jednak wspomnieć o jeszcze jednej serii przesyconej magią, do której mam niezwykłą słabość – to cykl o Harrym Potterze. Czarodziejski świat wykreowany przez J.K. Rowling jest tak złożony i dopracowany, a jednocześnie tak fascynujący, że naprawdę chciałoby się dostać list z Hogwartu.

8. „Więź” jest pierwszą częścią trylogii. Kiedy możemy spodziewać się kolejnych tomów?

Kolejne części są planowane w odstępach mniej więcej półrocznych. Myślę, że to akurat taki czas, by nie zdążyć zapomnieć fabuły poprzedniej części. Sama, jako czytelniczka, bardzo nie lubię z tego powodu zbyt długo czekać na kolejne tomy!
Fabuła drugiej części będzie zresztą miała miejsce latem, więc liczę na to, że podobnie jak w przypadku zimowej premiery Więzi, i tym razem uda się wcelować ze słoneczną pogodą w wakacyjną atmosferę drugiego tomu.

9. Uchyli Pani rąbka tajemnicy, co do dalszych losów Alicji i Wiktora? Czy szykują się jakieś wyjątkowo tajemnicze niespodzianki dla czytelników?

Nie chcę wyjawiać zbyt wiele, ale planuję jeszcze sporo niespodzianek i zwrotów akcji. Zanim w ogóle zabrałam się za pisanie, zaplanowałam od początku cały spinający fabułę trylogii wątek, więc mogę już teraz powiedzieć, że mam nadzieję, iż zakończenie okaże się sporym zaskoczeniem. Myślę zresztą, że i w drugim tomie pewne zwroty akcji mocno zmienią postrzeganie tego, co w Więzi dopiero ma swój początek. Na pewno mogę obiecać, że chociaż drugi tom będzie z pozoru wakacyjny i szalony, to będzie się robić zdecydowanie coraz mroczniej, a trzecia część będzie miała już zupełnie inny klimat.
Zdradzę też, że w kolejnych częściach planuję przybliżyć sylwetki innych postaci, które już pojawiły się na kartach książki – zależało mi bowiem na tym, by pokazać, jak inne od siebie mogą być zarówno władające mocą kobiety oraz targani szałem mężczyźni.

10. Złapała Pani złotą rybkę, która spełnia tylko jedno życzenie, jak by ono brzmiało? Życzenie może dotyczyć tylko Pani osoby.

Od razu przyszło mi do głowy kilka! Trudny wybór. W pierwszej chwili chciałam poprosić o kieszonkowy zegarek – zmieniacz czasu Hermiony, dzięki któremu mogłabym mieć na wszystko więcej czasu, ale stwierdziłam, że w gruncie rzeczy wybrałabym coś bardziej prozaicznego. Chyba po prostu poprosiłabym o to, bym mogła żyć w czasach i warunkach, które pozwolą mi robić to, co najbardziej kocham i rozwijać się bez żadnych strachów i obaw o dobrobyt mojej rodziny. Ot, tylko tyle, i aż tyle, w tej zwichrowanej rzeczywistości. Od pewnego czasu coraz lepiej rozumiem, czemu chińskie życzenie “Obyś żył w ciekawych czasach” było uważane za klątwę. A czasy wydają się coraz ciekawsze.

 

Serdecznie dziękuję Pani Ani za możliwość przeprowadzania wywiadu i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych części trylogii! Wszystkich zainteresowanych twórczością Anny Lewckiej oraz najnowszą książką autorki, zapraszam do udziału w konkursie! Koniecznie odwiedź mój Facebook lub Instagram i napisz dlaczego “Więź” powinna trafić właśnie do ciebie!

więź
podpis

2019-04-09T20:01:48+00:00 18 lutego 2019|