mamao.pl
mamao.pl
mamao.pl

|  O MNIE

Anna Chaber - rozmowa o książkach „Zaproś mnie na pumpkin latte”, „To tylko zimowy blues” oraz o „Do wesela się wyrobię” - pierwszej części trylogii.

dobry.book PODCAST | Cykl „Rozmowy kontrolowane” | Odcinek 4: rozmowa z Anną Chaber.
Posłuchaj:

Otwórz w: SPOTIFY | PODCAST GO |

 

W czwartym odcinku cyklu podcastów „Rozmowy kontrolowane” mam ogromną przyjemność rozmawiać z Anną Chaber.

Anna Chaber: Cześć, tutaj Ania Chaber, chciałam podziękować za zaproszenie do rozmowy o moich książkach i o moim procesie pisarskim.

Anna Chaber

 

Aniu Twoje opowieści są takie ciepłe, wręcz otulające czytelnika słowem. Ja akurat trafiłam na nie w lutym tego roku, gdy za oknem królowała bezśnieżna, przygnębiająca, szara bura i wręcz ponura aura. Powiedz, co Cię inspiruje do tworzenia bohaterów i ich historii?
Anna Chaber: Bardzo mi miło, gdy czytam recenzje i takie słowa o moich powieściach. Co mnie inspiruje? Na pewno samo życie, wydarzenia, które dzieją się dookoła mnie, które przydarzają się moim znajomym. Akurat w wypadku pierwszej powieści „Zaproś mnie na pumpkin latte” chciałam stworzyć historię, która będzie książkowym odpowiednikiem tej prze słodkiej kawy pumpkin spice latte. Ta kawa kojarzyła mi się z jesienią i chciałam, żeby to była powieść, która tak jak dużo osób mówi, otuli czytelnika, sprawi, że będzie mu miło. Trochę jak obejrzenie jakiegoś romantycznego filmu, przy którym nie trzeba zbyt wiele myśleć, ale który sprawi, że czytelnik będzie w dobrym humorze. Tak samo przy „To tylko zimowy blues”, chciałam powtórzyć to, co zrobiłam przy „Zaproś mnie na pumpkin latte”, ale też nie robić tej samej historii. Osobiście uważam, że ten moment zaraz po świętach, kiedy dzieje się akcja książki, to jest taki najgorszy moment dla mnie. Często dopadał mnie w przeszłości zimowy blues i chciałam stworzyć powieść, która mnie, jako czytelniczkę otuliłaby w tym okresie i pozwoliła wytrwać do wiosny.

 

Zauważyłam, że w żadnej książce nie podałaś nazw konkretnych miast czy ulic. Zupełnie nie przypominam sobie takich szczegółów. Bardziej operujesz ogólnikami i chciałam zapytać, dlaczego? Zinterpretowałam sobie to w ten sposób, że może bohaterowie żyją gdzieś obok mnie, a ja miałam szansę poznać mały fragment ich życia. Jednak jestem ciekawa Twojego zdania. A może istnieje jakiś istotny powód nie podawania konkretnych nazw?
Anna Chaber: Dlaczego? Przy pierwszej powieści „Zaproś mnie na pumpkin latte” chciałam stworzyć taką bardzo uniwersalną historię i właściwie specjalnie nie użyłam żadnej nazwy kraju. Starałam się dobrać imiona bohaterów, żeby były neutralne i  mogłyby występować w wielu krajach. Myślałam przy tym trochę o tym, co zrobił z Wes Anderson w swoim filmie „ The Grand Budapest Hotel”, którego estetyka bardzo mi się podobała – taka pastelowa. On tam stworzył fikcyjny kraj i w takim właśnie fikcyjnym kraju, gdzieś w środkowo centralnej Europie chciałam umieścić akcję tej powieści. Twoja interpretacja jest prawidłowa, właśnie chodziło o to, żeby ta historia była uniwersalna, żeby ludzie mogli utożsamiać się z bohaterami tej powieści. Przy „To tylko zimowy blues” już starałam się osadzić tę historię w polskich realiach. To była uwaga od mojej redaktorki, że niektórzy czytelnicy wolą, żeby powieść była umiejscowiona w polskich realiach i dlatego przy kolejnych książkach staram się te realia stosować. Drugą kwestią jest to, że przy operowaniu ogólnikami wiem, że nie wtopię się w jakiś geograficzny szczegół. Nie muszę przechodzić danego miasta wzdłuż i wszerz, nie muszę zapamiętywać rozkładu ulic, bo mnie samą razi, kiedy brakuje logiki u autorów, więc chciałabym unikać takich błędów logicznych. Unikać uwag czytelników, że w tym miejscu nie stoi ta restauracja, w tym miejscu to niemożliwe, żeby bohater właśnie wszedł do tej placówki, bo takiej tutaj nie ma. Właśnie takie ogólniki trochę w tym pomagają, ale jednak głównie chodzi mi o to, żeby ta historia płynęła, żeby to była powieść jak najbardziej uniwersalna.

 

Ciekawi mnie, czy pomysł na fabułę książki „To tylko zimowy blues” zrodził się podczas pisania „Zaproś mnie na pumpkin latte”, czy wpadł Ci do głowy później, gdy książka cieszyła już oczy czytelników?
Anna Chaber: Odpowiedź leży nieco pomiędzy. Dowiedziałam się o wygranej w konkursie Wydawnictwa Czwarta Strona i o wydaniu mojej powieści „Zaproś mnie na pumpkin latte” pod koniec kwietnia zeszłego roku, pomysł nowej powieści przyszedł do mnie gdzieś tak w maju, kiedy jeszcze „Zaproś mnie na pumpkin latte” nie było wydane. Nie było tak, że wpadłam na niego, gdy pisałam moją pierwszą powieść, po prostu chciałam kontynuować troszeczkę tą tematykę pór roku i sięgnąć do tych miesięcy, które dla mnie są najtrudniejsze i właśnie na nich się skupić.

 

Aniu, przeczytałam te dwie książki i zaczęłam się zastanawiać, czy Paula i Greg polubiliby się z Danielem i Karoliną, gdyby na przykład w przyszłości spotkali się na jakiejś imprezie u wspólnych znajomych. Mam na ten temat swoje zdanie, ale najpierw chciałabym zapytać Ciebie, czy kiedykolwiek się nad tym zastanawiałaś?
Anna Chaber: Bardzo dobre pytanie. Wydaje mi się, że jeśli spotkaliby się na imprezie, to nie zaczęliby ze sobą od razu rozmawiać. Ta czwórka moich bohaterów nie jest taka typowo ekstrawertyczna, tych ekstrawertycznych umieszczam raczej na drugim planie. Nie wiem czy od razu do siebie by zagadali, ale myślę, że jeśli troszeczkę wszedłby jakiś alkohol, trochę by wypili i zaczęli rozmawiać, to wydaje mi się, że mogliby się polubić. Paula i Greg są dosyć towarzyscy. Greg jest przecież towarzyski z racji zawodu i wie, jak rozmawiać z ludźmi. Daniel też wydaje mi się, że wie jak rozmawiać, a Karolina i Paula są podobne. Mają jakąś tam przeszłość, tajemnicę. Wątpię, żeby na pierwszej imprezie o tym rozmawiały, ale myślę, że znalazłyby wspólny język.

 

Wiesz, zastanawiałam się nad tym i doszłam do bardzo podobnych wniosków. Na pewno nie byłaby to przyjaźń od pierwszego wejrzenia. Ale z czasem jakby się poznawali, na pewno zostaliby znajomymi, a może nawet i przyjaciółmi w dalszej przyszłości. Powiedz, czy myślałaś kiedyś o napisaniu kontynuacji losów bohaterów wydanych już książek? O tym, co działo się później. Osobiście chętnie dowiedziałabym się, co było dalej z Gregiem i Paulą oraz z Danielem i Karoliną.
Anna Chaber: Na razie nie, nie mam tego w planach. Te dwie historie to jednotomówki, mają happy end, który dla mnie jest satysfakcjonujący. Trochę bałabym się rozgrzebać znowu historię tych bohaterów, musiałabym trochę namieszać w ich życiu, a uważam, że oni zasłużyli, by zostawić ich w spokoju. Ewentualnie mogłabym skupić się na jakiś bohaterach drugoplanowych. Przy „Zaproś mnie na pumpkin latte” wiele osób zastanawiało się nad relacją przyjaciółki głównej bohaterki, czyli Matyldy i jej chłopaka Rzeźnika. Myślę, że to byłaby bardzo ciekawa historia do opisania, tak samo przy „To tylko zimowy blues” myślę o siostrze głównej bohaterki Karoliny, czyli Anecie. Ona też ma trochę swoich historii, jest taką zakręconą podróżniczką, więc ewentualnie może jej historię mogłabym opisać. Głównych bohaterów wolałabym na razie nie ruszać.

 

Tak, Matylda i Rzeźnik to ja bardzo poproszę o tę historię. Dołączam do grona wszystkich ciekawskich, którzy chętnie dowiedzieliby się, co było dalej z tymi bohaterami. Zastanawiam się teraz nad Twoją najnowszą książką. Zgaduję, że skoro dwie poprzednie dotyczyły kolejno jesiennego i zimowego klimatu, może teraz czas na wiosnę. Co możesz nam zdradzić na temat fabuły?
Anna Chaber: Myślę, że kilka osób będzie albo zaskoczonych, albo rozczarowanych, ale akurat moja najnowsza powieść, czyli „Do wesela się wyrobię” to jest pierwszy tom trylogii, którą mam zamiar napisać. Jest to powieść inna od tych dwóch, bo jest pisana w narracji pierwszoosobowej, bohaterka jest dosyć ekstrawertyczna, bardzo pewna siebie i cyniczna. Ta powieść nie będzie w takiej tematyce stricte wiosennej albo letniej, ale będzie w tematyce weselnej, więc na upartego można powiedzieć, że kontynuuje trochę tę tradycję pór roku. Chociaż fabuła całej powieści będzie się działa w ciągu jednego roku, więc co do samej fabuły, to myślę, że będzie dosyć zabawnie. Ola, główna bohaterka, zostaje poproszona przez swoją najlepszą przyjaciółkę o zostanie świadkową na jej weselu. Gdy okazuje się, że wedding plannerka nie podejmuje się zadania organizacji wesela. Mimo tego, że główna bohaterka Ola nie przepada za weselami i ślubami, to chcę sprawić swojej przyjaciółce przyjemność i podejmuję się organizacji całego wydarzenia. Przy tym wszystkim musi sobie też znaleźć partnera na wesele, więc będzie też kilka wątków, dotyczących szukania partnera, szukania miłości. Myślę, że książka spodoba się tym, którym spodobały się moje poprzednie powieści, a jeśli ktoś był nieprzekonany, to też zachęcam do sięgnięcia, bo będzie to jednak trochę inna opowieść.

 

A czy tradycja braku konkretnych nazw miejsc i miejscowości będzie kontynuowana w Twojej najnowszej trylogii?
Anna Chaber: Nie. W tej najnowszej książce i w całej tej serii o przyjaciółkach akcja będzie się działa w Polsce, w Warszawie. Jeszcze nie wiem, czy gdzieś indziej nie wyślę tych bohaterów w kolejnych tomach, ale tym razem wszystko jest dosyć solidnie umiejscowione.

 

Czy wydając trzecią swoją książkę czujesz się tak samo jak przy oczekiwaniu na pierwszą? Czy to doświadczenie jest równie ekscytujące, a może mniej lub bardziej?
Anna Chaber: Wydaje mi się, że trudno porównać te doświadczenia, bo przy pierwszej książce nawet nie wiedziałam do końca, czego się spodziewać i byłam taka podekscytowana nowością. Potem zaczęły spływać jakieś opinie. Najczęściej bardzo pozytywne. Oczywiście było też kilka tych łyżek dziegciu, więc to było takie kompletnie nowe doświadczenie. Przy drugiej już troszeczkę bardziej wiedziałam, czego się spodziewać, więc to też kompletnie inaczej przeżywałam. Mam wrażenie, że przy trzeciej jestem bardzo podekscytowana. Wiem, że to jest fajna książka. Myślę, że spodoba się szerokiej publice, ale też mam fajniejsze, zdrowsze podejście w kwestii tych opinii. Więc jeśli chodzi o poziom ekscytacji, to pewnie jest podobny, ale jest to kompletnie inna jakość tego podekscytowania.

 

Aniu, pomówmy teraz trochę o Tobie. Po jakie gatunki literackie najchętniej sięgasz i czy masz swoich ulubionych autorów, których książki zdarzyło Ci się przeczytać więcej niż jeden raz?
Anna Chaber: Ja lubię ogólnie prawie każdy typ książek może oprócz horrorów. Horrorów nigdy nie czytałam i raczej nie mam zamiaru po nie sięgać. Lubię naprawdę wszystko, czyli literaturę obyczajową, piękną, fantastykę, czasem nawet jakiś science fiction, kryminały i thrillery. Moim ulubionym autorem jest Terry Pratchett. Jego książki lubię sobie powtórzyć, mam na czytniku i co jakiś czas staram się odświeżyć sobie moje ulubione książki ze świata dysku. Czy innych autorów przeczytałam po raz kolejny? Pewnie zdarzyło mi się czasem. Jak byłam młodsza, to czytałam dużo Agaty Christie i już nic nie pamiętam z tych książek i może niedługo do nich wrócę. „Władcę Pierścieni” też przeczytałam trzykrotnie i chciałabym znowu, bo dużo szczegółów mi już umknęło. Teraz mam trochę mniej czasu, czytałam w przeszłości naprawdę każdy gatunek, teraz co mnie zaciekawi, co trafi w moje ręce.

 

A powiedz, czy doświadczasz czegoś takiego jak stan natchnienia? Taki stan twórczej weny, która przychodzi znikąd i ukazuje poszczególne obrazy, wydarzenia, losy bohaterów, a Ty musisz je zapisać najlepiej natychmiast w całości i od razu.
Anna Chaber: Ja nie wiem, czy do końca wierzę w wenę. Bardziej wierzę w regularne pisanie i spisywanie rzeczy. Oczywiście, przychodzą do mnie pomysły, przychodzą do mnie obrazy, sceny, które bardzo chciałabym zawrzeć i po prostu widzę je w głowie i najczęściej zapamiętuję. Nie ma tak, że muszę je od razu opisać. Czasem myślę: „O, to by był fajny wątek, na pewno to wplotę w jakąś powieść”. Jedyne, co mam to taki zbiór małych karteczek, bo czasem sobie spisuje, jak jest dialog albo jakieś fajne zdanie, które mi się jakoś tak ładnie klei i chciałabym je zawrzeć gdzieś później, w dalszej części powieści. Wtedy sobie szybko znajduje gdzieś długopis i zapisuję właśnie na karteczce. Inna sprawa jest też taka, że ja zawsze na pewno wiem, jak chcę skończyć powieść i wiem, do czego dążę i to też pomaga mi się skupić przy pisaniu. Nie wiem, czy to jest właśnie kwestia weny, ale nie zaczynam jakiejś historii opisywać, dopóki nie mam w głowie tego, jak ona powinna się skończyć. Najczęściej ten koniec nawet przychodzi zanim pojawi mi się początek.

 

Aniu, a jakie są Twoje plany, co do kolejnych książek? Była jesień, była zima, może teraz jakieś lato w fabule?
Anna Chaber:To akurat może w przyszłym roku. Muszę jeszcze pomyśleć, bo mam naprawdę mnóstwo pomysłów i ciężko je jakoś tak ogarnąć. Na razie 13 kwietnia premierę miała moja książka „Do wesela się wyrobię”. Jest to moja pierwsza seria, więc mam oczywiście w głowie kolejne dwa tomy tego cyklu. Teraz ukończyłam książkę na jesień – to będzie jednotomówka. Aktualnie piszę książkę bożonarodzeniową i potem wrócę do tej książki z cyklu. Mam mnóstwo pomysłów, więc na pewno, póki wydawnictwo będzie chciało to ja będę te moje historie spisywać. Tylko niestety brakuje mi trochę czasu, bo ja cały czas pracuję na etacie i to pisanie przy małym dziecku też nie jest takie proste, więc tak myślę, że więcej niż 3–4 książki rocznie nie będę w stanie ogarnąć.

 

W takim razie trzymam kciuki za te 3–4 książki w roku i obiecuję, że wszystkie przeczytam, z wielką przyjemnością zresztą. Aniu, niedawno obchodziłaś swoje urodziny. Czy w związku z tą okrągłą rocznicą i trójką z przodu zastanawiałaś się nad tym, jak będzie wyglądała Twoja autorska ścieżka w ciągu kolejnej dekady? Masz jakieś marzenia, plany, oczekiwania?
Anna Chaber: Na pewno w ciągu kolejnej dekady chciałabym dalej pisać jak najwięcej. Nie wiem, czy w pełni chciałabym robić tylko to, bo lubię moją pracę i mam wrażenie, że ona też dostarcza mi dużo inspiracji do pisania książek. Takim idealnym scenariuszem na kolejne lata byłoby, gdybym mogła przejść na część etatu i przez kolejną część etatu pisać książki i finansowo wyjść na tym tak samo lub może nawet na plusie. To by był taki mój ideał. Oczywiście fajnie by było, gdyby ktoś chciał sfilmować jakąś powieść, to też byłoby super marzenie, które by się spełniło. Nie chcę też być zbyt zuchwała w tych moich marzeniach, bo naprawdę, rok temu jeszcze nie wiedziałam w ogóle jak ta moja pisarska przygoda się potoczy. Jestem naprawdę wdzięczna losowi, wdzięczna sobie, że napisałam „Zaproś mnie na pumpkin latte” na konkurs i Wydawnictwu, że chce moje powieści publikować, że inwestują we mnie tyle energii, czasu i pieniędzy na promocję tych książek. Naprawdę jestem bardzo, bardzo wdzięczna. Oczywiście jakieś marzenia i różne oczekiwania gdzieś tam są w kącie głowy i zobaczymy co z nich będzie.

 

W takim razie Aniu z całego serca życzę ci spełnienia marzeń, o których nam tutaj wspomniałaś. Bardzo, bardzo dziękuję Ci za rozmowę oraz za to, że mogliśmy poznać Cię troszkę bliżej. Trzymam kciuki i niecierpliwie czekam na kolejne Twoje tytuły.
Anna Chaber: Tworzę książki, które są ciepłe i otulające, ale nie uciekają też od ważnych problemów. Jeśli szukacie literatury, która w tych trudnych chwilach was odpręży i przy której szybko upłynie wam czas, gorąco polecam moje powieści. Jeśli moje książki wam się spodobają, to polecajcie je proszę dalej, nie ma nic cenniejszego dla autora niż powiększające się grono czytelników. Dziękuję za wysłuchanie. Bardzo dziękuję też dobry.book za zaproszenie do podcastu. Pozdrawiam serdecznie.

 

Moim gościem była Autorka książek „Zaproś mnie na pumpkin latte” oraz „To tylko zimowy blues”, a niedawno ukazała się kolejna książka Ani, pierwsza część trylogii zatytułowana „Do wesela się wyrobię”. Bardzo zachęcam Was do sięgnięcia po twórczość Ani, po te ciepłe, otulające słowem opowieści i pamiętajcie, że tylko czytając legalnie wspieracie twórczość swoich ulubionych autorów. Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia niebawem.
podpis

Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!

Podziel się wpisem ze znajomymi!

O AUTORCE:

Mama o książkach.

Cześć, mam na imię Magda i mieszkam w niewielkiej górskiej miejscowości na południu Polski. Mój blog powstał prawie 10 lat temu, gdy pod wpływem chwili stworzyłam pierwszy wpis na temat przeczytanej dzieciom książki – stąd słowo „mama” w nazwie witryny. [więcej...]

NAJNOWSZE W KATEGORII:

THRILLER / KRYMINAŁ

LITERATURA OBYCZAJOWA

FANTASTYKA

Przejdź do góry