„Więź” Anna Lewicka

Kocham Bieszczady! To była miłość od pierwszego wejrzenia, gdy trafiłam tam jako nastolatka. Gdy zostałam absolutnie zauroczona krajobrazami, niepowtarzalnym klimatem, cudownymi ludźmi oraz pewnym tajemniczym wrażeniem, że to miejsce, pod płaszczem swej dzikości, skrywa jeszcze wiele sekretów.

Właśnie dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok powieści, w której bieszczadzki klimat odgrywa główną rolę. „Więź” to książka, na którą bardzo czekałam, byłam ogromnie ciekawa zarówno fabuły jak i przedstawionych tam górskich krajobrazów. Zaczęłam czytać i znów poczułam się jak nastolatka, która z grupą przyjaciół pokonuje kolejne szlaki i zdobywa zachwycające szczyty…

Alicja Olszańska, warszawska studentka informatyki, postanawia wykorzystać przerwę międzysemestralną na samotną wyprawę w Bieszczady. Z jednej strony chce znaleźć kilka odpowiedzi na dręczące ją pytania i przy okazji udowodnić siostrom, że jest mądrzejsza i sprytniejsza niż im się wydaje. Jednak z drugiej strony, zupełnie zapomina, że Bieszczady w środku zimy to nie lada wyzwanie, nawet dla doświadczonych miłośników górskich wędrówek.

Alicja bardzo szybko orientuje się, że nie jest odpowiednio przygotowana do wyprawy, zwłaszcza w obliczu załamania pogody, które totalnie ją zaskoczyło. Lekkomyślność bohaterki mogła skończyć się tragicznie, gdyby nie znajdujący się w pobliżu mężczyzna.

Kilkudniowa śnieżyca sprawiła, że Alicja i Wiktor zostają odcięci od świata. Mężczyzna robi wszystko co w jego mocy, by dziewczyna nie zapłaciła za własną głupotę zdrowiem, a może nawet życiem… W miarę upływu czasu, bohaterowie stają się sobie coraz bliżsi. Na pierwszy rzut oka dzieli ich wszystko: różnica wieku, zainteresowania, pochodzenie, relacje rodzinne, styl życia. Wydawać by się mogło, że przyzwyczajona do szumnej Warszawy studentka, będzie miała niewiele wspólnego z świadomie wycofanym z życia społecznego, żyjącym na totalnym odludziu, bieszczadzkim rzeźbiarzem.

Jednak bohaterowie mają jedną, bardzo kluczową cechę wspólną. Każde z nich skrywa pewną tajemnicę, a łączące Alicję i Wiktora uczucie bardzo komplikuje ich przyszłość. Przyszłość, która nigdy nie będzie i nie może być wspólna. Los rozdzielił bohaterów wcześniej niż to przewidzieli, pozostawiając gorzki smak nieporozumienia, dławiący żal i gorycz samotności. Czy może być jeszcze gorzej? Czy magia i szał to tylko lęk i przekleństwo? Czy jest choć cień szansy na odrobinę szczęścia?

„Więź” to książka, w której widać motywy słowiańskiej mitologii odziane w bieszczadzki krajobraz oraz wybornie doprawione ludowymi legendami i wierzeniami. Owe połączenie wydaje się zaskakująco udane, zwłaszcza w kontekście uczucia, które okazuje się silniejsze niż wszystkie wyższe moce razem wzięte. Powieść czyta się bardzo szybko i z niesłabnącym zainteresowaniem, zwłaszcza pierwszą część. Aczkolwiek zakończenie trochę mnie rozczarowało, a ostatnie strony wręcz wywołały okrzyk: „Tylko nie to!”. Nie trudno dopatrzeć się tu pewnych schematów, które pozwalają przewidzieć część zachowań czy wydarzeń.

„Więź” jest pierwszą częścią trylogii autorstwa Anny Lewickiej i coś mi mówi, że moja reakcja związana z zakończeniem książki to celowy zabieg. Tym bardziej, że zdanie, które mnie najbardziej zirytowało zawiera słowo „chyba”, a kolejna część trylogii nosi tytuł „Wątpliwość”.

Bieszczady stanowią genialne tło do takich magicznych, tajemniczych i klimatycznych opowieści. Zdecydowanie zbyt rzadko doceniane i wykorzystywane w literaturze.

więź

Wydawnicze szczegóły książki:

| autor: ANNA LEWICKA | tytuł: WIĘŹ | wydawnictwo: JAGUAR | premiera: 16.01.2019 | liczba stron: 372 | format: 140×210 | gatunek: LITERATURA OBYCZAJOWA |
podpis

2019-04-10T19:09:25+00:00 28 stycznia 2019|