W życiu sukces odnosili ci, którzy umieli się dostosować, a nie wyróżnić. Wszyscy szukali szufladki, w której mogliby się poręcznie schować. Byli nierozwiązanymi hasłami w najbardziej prozaicznej krzyżówce świata.
| Stowarzyszenie Miłośników Zagadek Samuel Burr

Książka rozpoczyna się pewnym intrygującym zdarzeniem w 1991 roku, kiedy to Pippa Allsbrook na schodach do siedziby Stowarzyszenia Miłośników Zagadek znajduje pudło na kapelusze, a w nim… kilkudniowego noworodka. Następnie akcja powieści przenosi się do roku 2016, gdy wspomniane wcześniej dziecię ma już 25 lat, jest dorosłym mężczyzną, nazywa się Clayton Stumper i uczestniczy właśnie w stypie po pogrzebie Pippy, czyli swojej przybranej matki.
Clayton miał cudowne dzieciństwo, bo wychowywał się w gronie kochających go osób, ale właśnie przyszedł czas, żeby pójść o krok dalej i poznać swoich prawdziwych, biologicznych rodziców. Równocześnie pragnie dowiedzieć się, dlaczego 25 lat temu został porzucony. Kim była osoba, która zostawiła go wtedy na schodach w pudełku na kapelusze? Dlaczego rodzice go nie chcieli? Kim tak naprawdę jest?
Jesteś zagadką, której nigdy nie udało się nam rozwiązać.
Oczywiście Pippa przewidziała taki scenariusz i w pewnym sensie nawet teraz – gdy nie ma jej już na tym świecie – całkiem sprawnie kieruje działaniami syna. Ale jak to? – zapytacie. Otóż w liście, który trafia w ręce bohatera po śmierci Allsbrook, Clayton otrzymuje do rozwiązania nietypową krzyżówkę, zawierającą pewne wskazówki na przyszłość. A hasła mają stać się fundamentem, na którym Clayton zbuduje szczęśliwe życie. Ciekawe, prawda? A to dopiero początek, bo trzeba uczciwie przyznać, że Stumper jest średnio zadowolony z takiego obrotu spraw.
Tylko dlaczego wszystko musiało być grą? Życie i bez tego było wystarczająco skomplikowane.
Ale cóż może z tym zrobić? Nic! Jeżeli chce poznać prawdę, musi zagrać w tę ostatnią grę, która – nawiasem mówiąc – okazuje się największą, najbardziej szaloną i nieprzewidywalną przygodą w życiu Claytona.
…nie ma w życiu niczego ważniejszego niż podążanie za tym, czego pragniemy, póki nie jest za późno. Póki nie przejdzie nam apetyt.
Zacznę od tego, że pomysł na fabułę książki Stowarzyszenie Miłośników Zagadek jest tak bardzo oryginalny i nieschematyczny, że aż uroczy. Naprawdę! To jedna z tych książek, które wywołują uśmiech ekscytacji na twarzy czytelnika za każdym razem, gdy musi przerwać czytanie, a potem znów może powrócić do lektury, zanurzyć się w tę historię i poznać ciąg dalszy. Nie potrafię zdecydować, co bardziej urzekło mnie w tej powieści. Postać Stumpera, który tak cudownie nieporadnie wkracza na zupełnie nieznany dotąd teren zwany niezależnością i choć podąża według pewnych wskazówek, to jakoś musi sobie poradzić w każdej nowej, napotkanej sytuacji… A może to ta idea samego Stowarzyszenia Miłośników Zagadek? To, w jaki sposób Pippie udało się połączyć te wybitne w swoich dziedzinach umysły oraz zrobić z tego nie tylko fantastyczny zespół, ale przede wszystkim stworzyć rodzinną atmosferę tym, którzy najbardziej na świecie tego potrzebowali. Jest też coś wyjątkowego w tym całym poszukiwaniu własnej tożsamości, w tej wędrówce dyktowanej zagadkami, która tak wiele zmienia w życiu Claytona.
Każdy przyjaciel był kiedyś obcym człowiekiem.
W książce występują dwie linie czasowe: rok 2016 – teraźniejszość, w której śledziłam losy Claytona, oraz lata 1979–1991, czyli przeszłość od momentu, kiedy odbyło się pierwsze spotkanie Stowarzyszenia Miłośników Zagadek, którego założycielką oraz prezeską był nie kto inny jak Pippa Allsbrook. Naczelna szaradzistka, znana autorka krzyżówek i przewodnicząca Brytyjskiej Ligii Krzyżówkowej. Kobieta, która znalazła sposób na funkcjonowanie w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Ba! wyśmienicie sobie w nim radziła. Za sprawą splotu pewnych życiowych okoliczności nigdy nie założyła własnej rodziny, z rozmachem wiodła życie intelektualistki, osoby bardzo poważanej w elitarnych kręgach, z niewiarygodnie rozległym wachlarzem kontaktów oraz możliwości. Już sam fakt, że Pippie udało się zrzeszyć w jednej organizacji tak wybitne umysły, świadczy nie tylko o jej sile perswazji, ale również o tym, że doskonale rozumiała takie osoby, potrafiła wyjść naprzeciw ich potrzebom i obawom, nawet gdy nikt nie mówił o tych sprawach głośno.
Ambicje jej Stowarzyszenia były proste: miało ono zrzeszać podobnie myślących miłośników zagadek: szaradzistów, enigmatologów, logików, mistrzów quizów, kalamburzystów – i zachęcić ich do regularnych spotkań w pubie. Zaproszenie nie było adresowane wyłącznie do profesjonalistów (ponieważ tych można było policzyć na placach jednej ręki…), ale też do entuzjastycznie nastawionych amatorów i każdego, kto miał chęć i odpowiednią dyspozycję umysłową, by angażować się w piekielnie trudne zagadki i podejmować wyzwania.
Oczywiście – jak to w życiu zwykle bywa – nie można mieć wszystkiego, więc również panna Allsbrook miała pewne marzenie, którego przez większą część życia nie udało się jej zrealizować. Do czasu…
W prawdziwym życiu musisz iść do przodu, do tyłu, a nawet na boki. W zależności od sytuacji. Ale w końcu znajdziesz to, czego szukasz.
Zawsze gdy sięgam po książkę, o której mówi się, że podbiła serce czytelników i krytyków na całym świecie, szukam w niej tego pierwiastka wyjątkowości. Zastanawiam się, co sprawiło, że ten tytuł – a jeżeli chodzi o tę książkę jest to dodatkowo debiut – zyskał uznanie naprawdę szerokiego grona odbiorców. Cóż… w tym przypadku nie było to trudne. Okazuje się bowiem, że Stowarzyszenie Miłośników Zagadek to prawdziwie rozgrzewający kompres na serca czytelników. Czuła, pełna jedynej w swoim rodzaju uroczej dziwaczności, przesiąknięta nadzieją, miłością i radością. To historia, przy której można jednocześnie uśmiechnąć się i wzruszyć.
Jeśli labirynty czegoś mnie nauczyły, Pipster, to tego, że w życiu do celu prowadzi więcej niż jedna droga…
Samuel Burr odsłania przed czytelnikami zupełnie nowy, nieznany dotąd literacki świat. Świat, który przez pryzmat zagadek, krzyżówek i łamigłówek snuje cudowną opowieść o rodzinnych relacjach, miłości, przyjaźni. Oczywiście, nie jest on wolny od trudności, wyzwań, niesprzyjających okoliczności, ale przez to staje się bardzo realny. Z bohaterami, których uwielbia się od pierwszych stron i którym z całego serca kibicuje się do ostatnich zdań powieści.
Stowarzyszenie Miłośników Zagadek to książka napisana w bardzo lekkim, ale jednocześnie czułym, uroczym, oryginalnym stylu. W fantastycznym przekładzie Marii Jaszczurowskiej, dzięki któremu wybrzmiewa każda wyjątkowa nuta tego utworu. Kim tak naprawdę jest Clayton Stumper? Koniecznie rozwiążcie krzyżówkę i odkryjcie ten sekret!
Życie czasami zbyt prędko nam umyka i zanim się zorientujemy, okazuje się, że nie spełniliśmy swoich marzeń.
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Wydawnicze szczegóły książki:
| autor: SAMUEL BURR
| tytuł: STOWARZYSZENIE MIŁOŚNIKÓW ZAGADEK
| przekład: MARIA JASZCZUROWSKA
| premiera: 13.08.2025
| wydawnictwo: LITERACKIE
| gatunek: LITERATURA PIĘKNA
_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]

NAJNOWSZE NA BLOGU
W życiu sukces odnosili ci, którzy umieli się dostosować, a nie wyróżnić. Wszyscy szukali szufladki, w której mogliby się poręcznie schować. Byli nierozwiązanymi hasłami w najbardziej prozaicznej krzyżówce świata.
| Stowarzyszenie Miłośników Zagadek Samuel Burr

Książka rozpoczyna się pewnym intrygującym zdarzeniem w 1991 roku, kiedy to Pippa Allsbrook na schodach do siedziby Stowarzyszenia Miłośników Zagadek znajduje pudło na kapelusze, a w nim… kilkudniowego noworodka. Następnie akcja powieści przenosi się do roku 2016, gdy wspomniane wcześniej dziecię ma już 25 lat, jest dorosłym mężczyzną, nazywa się Clayton Stumper i uczestniczy właśnie w stypie po pogrzebie Pippy, czyli swojej przybranej matki.
Clayton miał cudowne dzieciństwo, bo wychowywał się w gronie kochających go osób, ale właśnie przyszedł czas, żeby pójść o krok dalej i poznać swoich prawdziwych, biologicznych rodziców. Równocześnie pragnie dowiedzieć się, dlaczego 25 lat temu został porzucony. Kim była osoba, która zostawiła go wtedy na schodach w pudełku na kapelusze? Dlaczego rodzice go nie chcieli? Kim tak naprawdę jest?
Jesteś zagadką, której nigdy nie udało się nam rozwiązać.
Oczywiście Pippa przewidziała taki scenariusz i w pewnym sensie nawet teraz – gdy nie ma jej już na tym świecie – całkiem sprawnie kieruje działaniami syna. Ale jak to? – zapytacie. Otóż w liście, który trafia w ręce bohatera po śmierci Allsbrook, Clayton otrzymuje do rozwiązania nietypową krzyżówkę, zawierającą pewne wskazówki na przyszłość. A hasła mają stać się fundamentem, na którym Clayton zbuduje szczęśliwe życie. Ciekawe, prawda? A to dopiero początek, bo trzeba uczciwie przyznać, że Stumper jest średnio zadowolony z takiego obrotu spraw.
Tylko dlaczego wszystko musiało być grą? Życie i bez tego było wystarczająco skomplikowane.
Ale cóż może z tym zrobić? Nic! Jeżeli chce poznać prawdę, musi zagrać w tę ostatnią grę, która – nawiasem mówiąc – okazuje się największą, najbardziej szaloną i nieprzewidywalną przygodą w życiu Claytona.
…nie ma w życiu niczego ważniejszego niż podążanie za tym, czego pragniemy, póki nie jest za późno. Póki nie przejdzie nam apetyt.
Zacznę od tego, że pomysł na fabułę książki Stowarzyszenie Miłośników Zagadek jest tak bardzo oryginalny i nieschematyczny, że aż uroczy. Naprawdę! To jedna z tych książek, które wywołują uśmiech ekscytacji na twarzy czytelnika za każdym razem, gdy musi przerwać czytanie, a potem znów może powrócić do lektury, zanurzyć się w tę historię i poznać ciąg dalszy. Nie potrafię zdecydować, co bardziej urzekło mnie w tej powieści. Postać Stumpera, który tak cudownie nieporadnie wkracza na zupełnie nieznany dotąd teren zwany niezależnością i choć podąża według pewnych wskazówek, to jakoś musi sobie poradzić w każdej nowej, napotkanej sytuacji… A może to ta idea samego Stowarzyszenia Miłośników Zagadek? To, w jaki sposób Pippie udało się połączyć te wybitne w swoich dziedzinach umysły oraz zrobić z tego nie tylko fantastyczny zespół, ale przede wszystkim stworzyć rodzinną atmosferę tym, którzy najbardziej na świecie tego potrzebowali. Jest też coś wyjątkowego w tym całym poszukiwaniu własnej tożsamości, w tej wędrówce dyktowanej zagadkami, która tak wiele zmienia w życiu Claytona.
Każdy przyjaciel był kiedyś obcym człowiekiem.
W książce występują dwie linie czasowe: rok 2016 – teraźniejszość, w której śledziłam losy Claytona, oraz lata 1979–1991, czyli przeszłość od momentu, kiedy odbyło się pierwsze spotkanie Stowarzyszenia Miłośników Zagadek, którego założycielką oraz prezeską był nie kto inny jak Pippa Allsbrook. Naczelna szaradzistka, znana autorka krzyżówek i przewodnicząca Brytyjskiej Ligii Krzyżówkowej. Kobieta, która znalazła sposób na funkcjonowanie w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Ba! wyśmienicie sobie w nim radziła. Za sprawą splotu pewnych życiowych okoliczności nigdy nie założyła własnej rodziny, z rozmachem wiodła życie intelektualistki, osoby bardzo poważanej w elitarnych kręgach, z niewiarygodnie rozległym wachlarzem kontaktów oraz możliwości. Już sam fakt, że Pippie udało się zrzeszyć w jednej organizacji tak wybitne umysły, świadczy nie tylko o jej sile perswazji, ale również o tym, że doskonale rozumiała takie osoby, potrafiła wyjść naprzeciw ich potrzebom i obawom, nawet gdy nikt nie mówił o tych sprawach głośno.
Ambicje jej Stowarzyszenia były proste: miało ono zrzeszać podobnie myślących miłośników zagadek: szaradzistów, enigmatologów, logików, mistrzów quizów, kalamburzystów – i zachęcić ich do regularnych spotkań w pubie. Zaproszenie nie było adresowane wyłącznie do profesjonalistów (ponieważ tych można było policzyć na placach jednej ręki…), ale też do entuzjastycznie nastawionych amatorów i każdego, kto miał chęć i odpowiednią dyspozycję umysłową, by angażować się w piekielnie trudne zagadki i podejmować wyzwania.
Oczywiście – jak to w życiu zwykle bywa – nie można mieć wszystkiego, więc również panna Allsbrook miała pewne marzenie, którego przez większą część życia nie udało się jej zrealizować. Do czasu…
W prawdziwym życiu musisz iść do przodu, do tyłu, a nawet na boki. W zależności od sytuacji. Ale w końcu znajdziesz to, czego szukasz.
Zawsze gdy sięgam po książkę, o której mówi się, że podbiła serce czytelników i krytyków na całym świecie, szukam w niej tego pierwiastka wyjątkowości. Zastanawiam się, co sprawiło, że ten tytuł – a jeżeli chodzi o tę książkę jest to dodatkowo debiut – zyskał uznanie naprawdę szerokiego grona odbiorców. Cóż… w tym przypadku nie było to trudne. Okazuje się bowiem, że Stowarzyszenie Miłośników Zagadek to prawdziwie rozgrzewający kompres na serca czytelników. Czuła, pełna jedynej w swoim rodzaju uroczej dziwaczności, przesiąknięta nadzieją, miłością i radością. To historia, przy której można jednocześnie uśmiechnąć się i wzruszyć.
Jeśli labirynty czegoś mnie nauczyły, Pipster, to tego, że w życiu do celu prowadzi więcej niż jedna droga…
Samuel Burr odsłania przed czytelnikami zupełnie nowy, nieznany dotąd literacki świat. Świat, który przez pryzmat zagadek, krzyżówek i łamigłówek snuje cudowną opowieść o rodzinnych relacjach, miłości, przyjaźni. Oczywiście, nie jest on wolny od trudności, wyzwań, niesprzyjających okoliczności, ale przez to staje się bardzo realny. Z bohaterami, których uwielbia się od pierwszych stron i którym z całego serca kibicuje się do ostatnich zdań powieści.
Stowarzyszenie Miłośników Zagadek to książka napisana w bardzo lekkim, ale jednocześnie czułym, uroczym, oryginalnym stylu. W fantastycznym przekładzie Marii Jaszczurowskiej, dzięki któremu wybrzmiewa każda wyjątkowa nuta tego utworu. Kim tak naprawdę jest Clayton Stumper? Koniecznie rozwiążcie krzyżówkę i odkryjcie ten sekret!
Życie czasami zbyt prędko nam umyka i zanim się zorientujemy, okazuje się, że nie spełniliśmy swoich marzeń.
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Wydawnicze szczegóły książki:
| autor: SAMUEL BURR
| tytuł: STOWARZYSZENIE MIŁOŚNIKÓW ZAGADEK
| przekład: MARIA JASZCZUROWSKA
| premiera: 13.08.2025
| wydawnictwo: LITERACKIE
| gatunek: LITERATURA PIĘKNA
_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]
Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!





