Rodzinna demokracja. TAK czy NIE?

Im starsze dzieci, tym bardziej oczywiste stają się ich decyzyjne skłonności. Niejednokrotnie o wiele prostszym rozwiązaniem byłoby decydowanie o wszystkim i za wszystkich. Jednak takie zachowanie nie jest ani wychowawcze ani dobrze postrzegane przez członków rodziny. Czy rodzinna demokracja jest dobrym rozwiązaniem? Długo się nad tym zastanawiałam, obserwując otoczenie i starając się oswoić z tematem.

rodzinna demokracja

Zadaniem rodziców jest nie tylko WYCHOWANIE ale także jak najlepsze przygotowanie ich do dorosłości i samodzielności. Każdy rodzić dobrze wie, że życie jest pasmem wyborów, od których zależy bardzo wiele. W końcu to, na co się zdecydujemy definiuje naszą przyszłość. Więc co stoi na przeszkodzie, aby od najmłodszych lat dać dziecku szansę na wyrażenie własnej opinii, a może nawet decydowanie o sprawach, które bezpośrednio go dotyczą? Wydaje mi się, że za wyjątkiem pośpiechu, który niewątpliwie rządzi światem oraz bezpośrednio z nim związanego wygodnictwa, NIC nam nie przeszkadza.

Jednym z fundamentalnych elementów demokracji jest fakt, że wszyscy traktowani są POWAŻNIE! Nie jest sztuką zdecydować za kogoś i postawić go przed faktem dokonanym. Niezwykle istotna jest dyskusja nad możliwościami i oddanie głosu KAŻDEMU zainteresowanemu. Należy pamiętać, że każde dziecko jest INNE pod względem charakteru, potrzeb, możliwości czy postrzegania świata, dlatego gdy obdarzymy dzieci szacunkiem i od samego początku ich zadanie będzie dla nas ważne, to jest spora szansa na to, że w przyszłości dzieci będą liczyły się ze zdaniem rodziców.

Powiedzenie, że dzieci i ryby głosu nie mają wydaje się być zupełnie nieaktualnym duetem. Ponieważ zamiast powtarzać dziecku, że jest nieposłuszne i próbować go uciszać, warto posłuchać co ma do powiedzenia, zaakceptować dorastającą w nim indywidualność, jednocześnie pozwalając na stopniowe przejęcie przez nie odpowiedzialności za siebie i swoje decyzje. Owa odpowiedzialność jest kolejnym, bardzo ważnym elementem demokracji! Nikt nie nauczy się odpowiedzialności w szkole czy na podwórku. Samemu trzeba doświadczyć jej skutków czyli zarówno stresu jak i zadowolenia z własnych wyborów.

Co rusz słychać o tym jakie dzieci są niewychowane, nieposłuszne, niedobre czy złe. Jednak skoro nie miały głosu wtedy gdy były małe, to może właśnie teraz, gdy mogą zwrócić na siebie uwagę otoczenia, zachowaniem manifestują swoje potrzeby…

Wracając jednak do tematu rodzinnej demokracji. Na pewno nie można poddać debacie kwestie chodzenia do szkoły, odrabiania zadań itp. ale np. wybranie zabawki na urodziny czy pomysł na spędzenie wolnego czasu, mogą być przedyskutowane. Dlaczego o tym napisałam? Przede wszystkim dlatego, że bardzo chciałabym nauczyć dzieci asertywności, tego aby nie bały się wyrażania własnej opinii w szkole, wśród rówieśników, w pracy. Nawet jeżeli nikt się z Tobą nie zgodzi, ważne jest abyś wiedział, że masz prawo się wypowiedzieć i być traktowany POWAŻNIE! A podstawą do takich odczuć są, przede wszystkim relacje rodzinne, na których KAŻDE dziecko buduje swoją przyszłość. Oczywiście wiek dziecka odgrywa tutaj kluczową rolę i to na rodzicach spoczywa obowiązek wyznaczenia granic demokracji w rodzinnie. Granic, które nigdy nie będą takie same i z roku na rok powinny  poszerzać się o nowe pola odpowiedzialności i konsekwencje własnych wyborów.

rodzinna demokracja

2018-05-31T19:31:26+00:00 17 marca 2015|