Odchudzanie: Pół roku W BIEGU czyli moje ZMIANY w liczbach i obrazkach.

W takich momentach ciężko mi ująć w słowa uciekający czas… Samej trudno mi uwierzyć, że jeszcze 6 miesięcy temu byłam 11 KILOGRAMÓW większa i prawie PÓŁ METRA SZERSZA! Oczywistym więc staje się fakt, kto tak naprawdę odwalił większość „CZARNEJ ROBOTY”… 🙂

Wszystkiemu winien UPŁYWAJĄCY CZAS, który jest ogromnym sprzymierzeńcem osób pragnących zmian na lepsze w wyglądzie i w życiu. Należy również pamiętać o niezawodnej zasadzie MRS, która w duecie z CZASEM tworzy PARĘ IDEALNĄ, gwarantującą sukces w każdych warunkach!
Jedak każda droga do zmian ma swój początek a oto chyba najtrudniej, gdy ON! stoi na przeszkodzie… Osobiście bardzo długo zwlekałam z początkiem, odpowiednim początkiem oczywiście czyli takim, który nie zakończył się na pierwszej przeszkodzie czy niepowodzeniu – jakby nie patrzeć MOTYWACJA w tej kwestii jest kluczowa i to od niej WIELE zależy.
Odrobinę ponad pół roku temu zbuntowałam się przeciwko własnym żalom, słabościom oraz własnemu wyglądowi i odbyłam swój pierwszy bieg według planu treningowego „ODCHUDZANIE Z BIEGANIEM”. Tak własnie zaczęłam się moja wielka przygoda, która trwa do dziś i mam nadzieję, że będzie trwała jeszcze bardzo długo!
Poniżej przedstawiam wyniki mojej pracy, która łączyła, łączy i na pewno będzie łączyła przyjemne z pożytecznym:

W sumie schudłam okrągłe 11 KILOGRAMÓW i stałam się zgrabniejsza o 46 cm (w sumie). W moim odczuciu to ogromny sukces, biorąc pod uwagę fakt, że tuż przed drugim porodem ważyłam 90 KILOGRAMÓW! Obecnie wróciłam do wagi (64-65 kg) i formy sprzed pierwszej ciąży, innymi słowy czuje się fantastycznie ciałem i duchem 🙂 Patrząc na zdjęcia nie mogę uwierzyć, że to tylko kwestia 5 MIESIĘCY! Doskonały przykład na niezawodną moc stwierdzenia CHCIEĆ TO MÓC!
Zdjęcia, które bardziej szczegółowo pokazują poszczególne biegowe przemiany można zobaczyć w moim poprzednim kontrolnym poście, tam również wspominałam, iż poprzeczkę zgubienia kilogramów postawiłam sobie nieco wyżej i zmierzam do 60tki na wadze. Jednak okazuje się to niełatwym zadaniem, gdyż fakt faktem moja waga wróciła do przed ciążowej normy ale od jakiegoś czasu ANI DRGNIE! Choćbym stawała na głowie, wskazówka wagi stała się zbyt leniwa aby przesunąć się choć odrobinę w lewo… Mój obecny Plan Treningowy jest całkiem spory (tak mi się przynajmniej wydaje) Może to kwestia intensywnych ćwiczeń i przybrania odrobiny masy mięśniowej? Nie bardzo wiem co o tym myśleć, może po prostu muszę to przeczekać… Aczkolwiek utracone 1,5 kg w ostatnim okresie nie jest rewelacyjnym osiągnięciem, dobrze że choć zgubione centymetry są w formie :-). Szukając informacji na ten temat, dowiedziałam się, że zawsze dochodzi się do punktu, w którym waga się zatrzymuje, tylko co zrobić aby się ruszyła jeszcze o te kilka kilogramów ???

Mimo wszystko zachęcałam, zachęcam i będę zachęcała wszystkie osoby, które źle się czują we własnym ciele do BUNTU! przeciwko własnym słabościom, do postawienia kroku do  przodu, do zapoczątkowania czegoś niesamowitego oraz do pokazania sobie i światu, że mogę i będę wyglądać tak jak chcę i czuć się wspaniale we własnej skórze.

Na koniec dodatkowa motywacja dla wszystkich niezdecydowanych i nieprzekonanych, obok przedstawiam moje zdjęcie w jednym z motywatorów 🙂
Takie chwile naprawdę uskrzydlają i sprawiają, że wszystko nabiera nowego sensu i wymiaru 🙂 Tylko pamiętajcie, że jak zaczynać to OD JUTRA! Nie mam tu na myśli od razu czterdziestu minutowego biegu, tylko na przykład dłuższy spacer. Przypominam, że mój pierwszy ciągły bieg trwał 2 MINUTY! chwila odpoczynku w marszu i kolejne minuty, tak właśnie zaczynałam 🙂