Trudno powiedzieć dlaczego rezygnujemy z rzeczy, zajęć, posiłków a nawet hobby, które mają wyśmienity wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie…

Nie potrafię znaleźć racjonalnego wytłumaczenia na tego typu zachowanie, a mówienie  „z braku czasu” wydaje się być tak infantylne, że nie ma sensu rozwijać tego wątku. Przecież tylko od nas zależy w jaki sposób zagospodarujemy każdą chwilę. Skoro kiedyś znalazł się czas na wszystko, to tym bardziej nie powinno go brakować teraz.

Ci, którzy są ze mną od początku wiedzą, że był taki okres, w którym pisałam sporo o bieganiu oraz jego niesamowitym wpływie na moje zdrowie oraz samopoczucie. BA! PRZEBIEGŁAM PRZECIEŻ ROK! I co się stało???? Zgubiłam to! W gąszczu spraw, zajęć, problemów, wymówek zgubiłam to coś, co pchało mnie do przodu, kazało nie zastanawiać się, robić coś dla siebie i BIEC! Dlaczego? Szczerze mówiąc…nie wiem! Na pewno było to wynikiem zaniedbania pewnych zasad, którymi się kierowałam… a może poddałam się nie widząc tak widocznych efektów biegania jak na początku…

Wszystko zaczęło się na wiosnę, gdy pochłoną mnie ogrom ogrodowych prac. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień odpuszczałam sobie biegową rutynę. Niestety im bardziej tłumaczyłam się brakiem czasu, tym bardziej widziałam w tym wielką i jedyną przyczynę biegowych zaniechań. W końcu przestałam o tym myśleć, zagospodarowując wszystkie chwile tymi mniej lub bardziej ważnymi zajęciami. Tak było do wtorkowego poranka, kiedy to wioząc Kubę do przedszkola, minęłam pewną (nieznaną mi) biegaczkę. Było około godziny 6:30 rano (!!!). Gdy ją zobaczyłam, mój żołądek się zacisną i zaczęłam się zastanawiać „Dlaczego nie biegam? Przecież tak dobrze mi z tym było!„. Poczułam ogromny podziw względem tej osoby, nie tylko z uwagi na porę dnia (choć dla nie bieganie o świcie jest czystą abstrakcją) ale z uwagi na to, że przypomniałam sobie o tej samodyscyplinie, wyrzeczeniach, samozaparciu itp. Poczułam podziw, który naprawdę mnie zabolał, bo przecież gdybym nie przerwała i jakoś przetrwała ten kryzys, mogłabym śmiało myśleć o jakimś maratonie!

Jednocześnie przypomniałam sobie o tym, jaki bezcenny wpływ na moje zdrowie i przede wszystkim samopoczucie miał regularny ruch na świeżym powietrzu. Wróciłam do wpisów, które stworzyłam tuż po bieganiu, przy szalejących z radości endorfinach. Przypomniałam sobie jak to jest, myśleć o wszystkim mega pozytywnie i z ogromną dawką szczęśliwości w głowie. Oczywiście mogłabym się tłumaczyć, że obowiązki, że dzieci, że za krótki dzień, że… ale nie będę się oszukiwać bo z własnego doświadczenia wiem, że dobrze dotleniony i naładowany sportem organizm jest w stanie zdziałać dużo więcej!

Tym razem nie chodzi mi o spadek wagi (choć kilka kilogramów mniej byłoby jak najbardziej wskazane, suma sumarum nie osiągnęłam zamierzonych 60kg), chodzi o coś więcej… o BEZWZGLĘDNE CHWILE DLA SIEBIE Z SAMĄ SOBĄ… chwile, których mi brakuje…bardzo brakuje…

Popełniasz jakiś sport? A może chcesz ale brakuje Ci kopa na START?
ciasto ucierane z wowcami