P jak porażka.

Ochrona dzieci przed porażką jest jednym z najbardziej naturalnych rodzicielskich zachowań. Każdy rodzic chce widzieć w swojej pociesze chodzący sukces, najlepiej taki, który będzie błyszczał przy okazji rodzinnych spotkań czy przyjacielskich pogawędek. Niestety, nie ma gorszej postawy od tej, przekazującej dziecku obraz świata i przyszłości usłanej samymi sukcesami i wygranymi. Dlaczego? Bo wówczas obraz rzeczywistości jest BARDZO zniekształcony

W gruncie rzeczy najważniejsze w życiu są PORAŻKI i to jak potrafimy sobie z nimi radzić. To one bardzo mocno kształtują charakter, wymagając od człowieka jeszcze więcej i więcej. Porażka jest nieodłączną częścią rzeczywistości i towarzyszy każdej ludzkiej istocie od samego początku. Gdy dziecko uczy się siadać, stawia pierwsze kroki, zaczyna mówić – już wtedy ponosi pierwsze porażki oraz cieszy się z osiągniętych sukcesów. Jednak to dopiero początek drogi (!), bo gdy zaczyna się prawdziwa rywalizacja (np. z własnymi słabościami, z rówieśnikami, otoczeniem) trzeba wiedzieć, że porażka NIE jest czymś złym, zdarza się każdemu! Najważniejsze, to umieć podnieść się jeszcze silniejszym człowiekiem, niż się było w chwili upadku.

Od kiedy chłopcy chodzą do przedszkola, słyszę setki historyjek na temat tego co im się udało zrobić a czego nie zdążyli czy nie umieli. Przynoszą cudne obrazki, krzycząc w drzwiach „Mamusiu to dla ciebie!”, uczymy się wierszyków, kolorujemy, wymyślamy bajki. Ich ulubione zajęcie to ściganie się i dobieganie do określonych miejsc (drzwi, łazienka, pokój, schody itp.). Oczywiście starszak jest z reguły pierwszy i zawsze tryumfalnie to oznajmia, po czym młodszy brat lamentuje nad niesprawiedliwością świata. Już od dłuższego czasu wyjaśniamy sobie, że przegrane i porażki nie są niczym strasznym i trzeba umieć je przyjmować. Oczywiście, że miło jest wygrywać ale przegrana powinna być tylko motywacją do dalszej pracy nad własnymi umiejętnościami a nie przyczyną niechęci czy, co gorsza, obaw i rezygnacji.
Moim zdaniem, uświadamianie najmłodszym istoty porażki i nie programowanie ich tylko na sukcesy jest kluczową sprawą i stanowi idealny fundament radzenia sobie z problemami w przyszłości! Przecież w życiu nie chodzi o to aby się poddawać… trzeba dostrzegać cele i dalej walczyć!

Na rodzicach spoczywa ogromna odpowiedzialność! To oni muszą nauczyć dzieci radzenia sobie z upadkami i porażkami, które są nieodłączną częścią każdej codzienności i rzeczywistości. Owa umiejętność i opanowanie nauki na własnych błędach uczy między innymi: cierpliwości, determinacji czy rozwiązywania problemów.
Oczywiście, że łatwiej jest załatwić pewne sprawy za dziecko, kiwnąć palcem czy szepnąć słówko, ale to do niczego nie prowadzi, wręcz przeciwnie, tylko fałszuje obraz świata i otoczenia. Czasami trzeba pozwolić potomstwu przegrać, pozwolić popełnić błąd aby móc wytłumaczyć ich sens i pomóc mu dostrzec w tym życiową lekcję.

Oczywiście, dzieci potrzebują sukcesów, które będą dostrzegane przez rodziców ale muszą być również świadome tego, że nie zawsze tak będzie, porażki też są ważne i nie należy się ich obawiać. Stawianie czoła nowym wyzwaniom, nie obawianie się potknięć i traktowanie ich jako lekcję na przyszłość, jest jedną z najlepszych postaw jaką można wynieść z rodzinnego domu!

Tak mnie refleksyjnie naszło po usłyszeniu pewnego dialogu między mamą a kilkuletnim synem, który na każdy argument powtarzał „A jak przegram? Nie chcę przegrać!”…
podpis

2018-05-31T19:31:21+00:00 11 lutego 2016|