„MENU ŚWIATA” Jacek Pałkiewicz

Gospodarzowi nie wypada odmówić, nawet w sytuacji gdy częstuje wątpliwą z wyglądu potrawą. Zwyczaj ugoszczenia podróżników najznakomitszym lokalnym daniem jest w każdej kulturze znany, szanowany i niemal święty. Jednak cóż począć, gdy owa potrawa napawa obrzydzeniem i ma się nijak do przyzwyczajeń oraz zasad dobrego smaku…. ZJEŚĆ!

Mało tego! Bezwzględnie należy również zdobyć się na szczery uśmiech oraz uznanie co do kulinarnych specjałów. Ten właśnie gest może przesądzić o dobrych stosunkach przybysza z gospodarzem. Z pewnością ostatnią rzeczą, jaką życzyłby sobie gość, są zarzuty o podejrzane intencje jego wizyty. Tak! Tak wiele zależy od uszanowania regionalnych „smakołyków”.

Podróżnicy zdecydowanie zbyt rzadko dzielą się swoimi kulinarnymi doświadczeniami. Może nie chcą wracać pamięcią do tych momentów, gdy wbrew sobie i wbrew zdrowemu rozsądkowi, musieli zachować się stosownie do sytuacji, przełykając lokalne specjały…

Jacek Pałkiewicz, swoją książką, genialnie przerywa owe milczenie i zaprasza czytelnika na prawdziwą literacką ucztę. „Ideą książki jest ukazanie czytelnikowi nieskończonej różnorodności kulinarnej ludzi mieszkających pod każdą szerokością geograficzną, od najdalszych, odległych nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie (kulturowo) plemion dżungli amazońskiej aż po bliskich nam Słowian zamieszkujących Syberię.”

Nie! „Menu świata” to nie książka kucharska! To zbiór opowieści o podróżach w najdalsze, niemalże zapomniane zakątki świata. Trudno sobie wyobrazić życie w opisywanych przez autora warunkach, a jeszcze trudniej zrozumieć wszechobecną radość i szczęście mieszkających tam ludzi. Wszyscy zwyczajnie cieszą się z tego gdzie są i co posiadają. Zawsze gościnni, otwarci, gotowi podzielić się własną historią, nie szczędząc przy tym przekąsek.

Autor przedstawia fascynujące obraz wypraw, podczas których strach potrafi zajrzeć człowiekowi głęboko w oczy. Bez względu na to, czy trafia w miejsce zupełnie przypominające raj, czy tam gdzie „…muchy przestają latać w obawie, że uschną im skrzydła, a jaszczurki wypoczywają na plecach, żeby ostudzić oparzone łapki. ” lub w miejsce gdzie „… ludzie choć świetnie wyszkoleni i twardzi, poruszają się w swoich ubraniach jak niedźwiedzie owinięte w dywan.” Chodzi tu nie tylko o czyhające zagrożenia ale o napotykaną gościnność, gdy wycieńczeni do granic możliwości podróżnicy, stawiają czoła nieznanym potrawom i z godnością starają się nie urazić gospodarzy. Szczerze mówiąc, w pewnych sytuacjach wolałabym nie znać szczegółów serwowanych specjałów… Aczkolwiek muszę pogratulować autorowi nie tylko konsumpcyjnej odwagi, ale również wyczerpujących opisów co do przyrządzania dań oraz ich zdjęć.

Podróże zawsze mnie fascynowały, dlatego tego typu książki pochłaniam w ekspresowym tempie. Jednak „Menu świata” pozostawia pewną refleksję na dłużej. Czy umiałabym stanąć na wysokości zadania i nie urażając gospodarzy, przełknąć ich specjały? Nie wiem….

W książce nie brakuje również ciekawostek. Między innymi dowiedziałam się co oznacza popularny obecnie termin „spa”. Jest to akronim, skrót od łacińskiego „sanus per aqua” czyli zdrowie dzięki wodzie, której legioniści rzymscy przypisali moc gojącą rany. Ponadto „yerba mate” to nic innego jak wywar z liści ostrokrzewu paragwajskiego a orangutan to nazwa pochodząca od słów „orang hutan” i oznaczająca leśnego człowieka.

menu świata

Wydawnicze szczegóły książki:

| autor: JACEK PAŁKIEWICZ | tytuł: MENU ŚWIATA | wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI | premiera: 26.04.2017 | liczba stron: 320 | Format: 145×205 | gatunek: PODRÓŻE |
podpis

2018-05-31T19:31:14+00:00 5 maja 2017|