Ta wyspa jest wyspą tragedii. Nie nadaje się do zamieszkania przez ludzi. Pragnienie i śmierć stają się losem tych, którzy tego próbują.
| Eden upadły. Prawdziwa historia zbrodni na rajskiej wyspie Abbott Kahler

Lata 30. XX wieku. Floreana – jedna z bezludnych wysp archipelagu Galapagos, czyli lazurowa woda, przepiękna pogoda, egzotyczne owoce, rzadko spotykane rośliny i zwierzęta. To właśnie dla takiego klimatu Friedrich i Dore postanowili porzucić cywilizację. Niesieni ideałami, z jasnym planem egzystencji w zgodzie z naturą chcieli zacząć nowe życie w wymarzonym miejscu na Ziemi. Na wyspie, która okazała się bezludna do czasu… Do momentu, w którym pomysł bohaterów stał się światową sensacją i przyciągnął kilku nowych mieszkańców. A jak powszechnie wiadomo, układanie się z sąsiadami może być niezwykle uciążliwe. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi ucieczka od cywilizacji…
Dore i Friedrich uciekli z miejsca, które lada chwila miało stać się scenerią brutalnej przemocy, do miejsca, którego historia była nią przesiąknięta.
Zaczęłam czytać książkę i zaintrygowała mnie już pierwsza strona. Oczywiście wiedziałam, że Eden upadły to reportaż, ale nie spodziewałam się, że powstał on w stu procentach na podstawie wypowiedzi zawartych w zachowanych do dziś rękopisach, dziennikach, artykułach prasowych, dokumentach archiwalnych. Innymi słowy, wszystkie cytowane tu wypowiedzi są prawdziwe, a dowodem na to jest naprawdę obszerna bibliografia. Mało tego! Cała ta opowieść to naprawdę wciągająca, wychodząca poza wszelkie ramy, przerażająca w swej prawdziwości historia o ludzkiej naturze. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, do czego zdolny jest człowiek, gdy nikt nie patrzy!
Na Ziemi mogłoby być tak pięknie – pisał – gdyby tylko ludzie nie byli zwierzętami.
Szczerze przyznam, początkowo ciężko było mi się wgryźć w tę historię, głównie z uwagi na narrację, siłą rzeczy mocno odbiegającą od tej, którą czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń wsiąkałam w ten „rajski” klimat tak mocno, że trudno mi było się oderwać od lektury. Abbott Kahler z chirurgiczną precyzją zaprezentowała najgorsze stadium społecznego i psychologicznego upadku. ALE! Pokazała to tak dobitnie, że czytelnik z całych sił chce wymazać z pamięci informację, iż książka to literatura faktu.
Zbyt długo żyłam pośród ludzi i moje serce zamieniło się w kamień.
W gruncie rzeczy bohaterom przyświecał bardzo szlachetny – a może powinnam napisać: wygodny – cel. Mianowicie kilka osób zbuntowało się przeciw porządkowi cywilizacji i z głowami pełnymi ideałów postanowiło stworzyć własny raj, w którym centralnym punktem będzie życie w harmonii z naturą i drugim człowiekiem. Jednakże wszyscy zdawali się zapominać, że zmiana miejsca zamieszkania na odległe i bezludne nie sprawi, że ich osobowość, charakter, problemy zostaną pod starym adresem. Ale to nie wszystko! Nikt również nie przewidział, że gdy do głosu dochodzą te najbardziej pierwotne instynkty, podsycane niepewnością i czającym się za rogiem niebezpieczeństwem – te złe cechy eskalują, a mroczna strona ludzkiej natury rośnie w siłę, bezlitośnie mordując wcześniejsze ideały. Okazuje się bowiem, że na dłuższą metę izolacja, zazdrość i samotność to bardzo wybuchowa mieszanka, która zamiast ludzi łączyć, potrafi dzielić jak nigdy wcześniej.
…uciekli od cywilizacji tylko po to, żeby teraz obsesyjnie przejmować się tym, jak ocenia ich społeczeństwo.
Warstwa psychologiczna reportażu jest tą najmocniejszą i jednocześnie najmroczniejszą stroną, bo wyraźnie pokazuje, że nie da się uciec od siebie samego, siebie samej. Nie pomogą tu ani żadne wzniosłe idee, ani fizyczna ucieczka na najodleglejszą bezludną wyspę, gdyż życie w świecie bez żadnych społecznych i prawnych struktur sprawia, że do głosu dochodzi ta najciemniejsza strona człowieka. Pojawiają się zazdrość, walka o władzę, kradzieże, oszustwa, manipulacje. A wierzcie mi, ludzie są zdolni do najpodlejszych czynów, by ratować siebie i najbliższych. W świecie bez zasad człowiek bezrefleksyjnie ulega zwierzęcym instynktom, spychając dobro swojej małej społeczności na bardzo odległą pozycję na liście priorytetów.
Eden upadły to jednocześnie fascynujący i przerażający obraz ludzkiej natury, postawionej w sytuacji, w której wszelkie chwyty są dozwolone. Bezludna wyspa stała się swego rodzaju eksperymentem społecznym w skali mikro. Eksperymentem dobitnie pokazującym, że nawet najszlachetniejsze pobudki i idee czy najbardziej idealny plan na życie osadzone z dala od cywilizacji – nic nie są warte w starciu z mroczną stroną człowieka, która dochodzi do głosu, gdy tylko znikają wszelkie hamulce i graniczenia.
Żeby przeżyć chwilę w raju – zanotował – warto zapłacić niewygórowaną cenę, jaką jest śmierć.
Ostatnio coraz częściej sięgam po literaturę faktu. Choć gdy wpada mi w ręce książka taka jak Eden upadły, zaczynam się bać, bo o ile brutalna fikcja literacka zawsze zostaje fikcją, czyli tylko jakimś wyobrażeniem w umyśle autora lub autorki, o tyle reportaż opowiadający prawdziwe, okrutne wydarzenia na rajskiej wyspie jest czymś, co nokautuje czytelnika ciosem prawdy prosto w serce. Abbott Kahler pokazała pewne sytuacje z kilku perspektyw, cytując relacje różnych świadków. Komu powinnam uwierzyć? A to tylko jedno z wielu pytań nasuwających się w trakcie lektury książki. Jednak najważniejsze z nich brzmi: czy wiesz, do czego jesteśmy zdolni, gdy nikt nie patrzy?
Upadek Friedo stanowił ucieleśnienie nieuniknionej sprzeczności: osadnicy, pragnący uciec od chaosu nowoczesnej cywilizacji, tworzyli jej mikrokosmos na wyspie. Kiedy odkrywa się mroczną historię Floreny niemal stulecie później, trudno nie zadać pytania, czy legendarni „Adam i Ewa” w ogóle znaleźli jakiś raj.
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Wydawnicze szczegóły książki:
| autorka: ABBOTT KAHLER
| przekład: MAGDALENA KUNZ
| tytuł: EDEN UPADŁY. PRAWDZIWA HISTORIA ZBRODNI NA RAJSKIEJ WYSPIE
| wydawnictwo: ZNAK HORYZONT
| premiera: 27.08.2025
| liczba stron: 448
| gatunek: REPORTAŻ |
_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]

NAJNOWSZE NA BLOGU
Ta wyspa jest wyspą tragedii. Nie nadaje się do zamieszkania przez ludzi. Pragnienie i śmierć stają się losem tych, którzy tego próbują.
| Eden upadły. Prawdziwa historia zbrodni na rajskiej wyspie Abbott Kahler

Lata 30. XX wieku. Floreana – jedna z bezludnych wysp archipelagu Galapagos, czyli lazurowa woda, przepiękna pogoda, egzotyczne owoce, rzadko spotykane rośliny i zwierzęta. To właśnie dla takiego klimatu Friedrich i Dore postanowili porzucić cywilizację. Niesieni ideałami, z jasnym planem egzystencji w zgodzie z naturą chcieli zacząć nowe życie w wymarzonym miejscu na Ziemi. Na wyspie, która okazała się bezludna do czasu… Do momentu, w którym pomysł bohaterów stał się światową sensacją i przyciągnął kilku nowych mieszkańców. A jak powszechnie wiadomo, układanie się z sąsiadami może być niezwykle uciążliwe. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi ucieczka od cywilizacji…
Dore i Friedrich uciekli z miejsca, które lada chwila miało stać się scenerią brutalnej przemocy, do miejsca, którego historia była nią przesiąknięta.
Zaczęłam czytać książkę i zaintrygowała mnie już pierwsza strona. Oczywiście wiedziałam, że Eden upadły to reportaż, ale nie spodziewałam się, że powstał on w stu procentach na podstawie wypowiedzi zawartych w zachowanych do dziś rękopisach, dziennikach, artykułach prasowych, dokumentach archiwalnych. Innymi słowy, wszystkie cytowane tu wypowiedzi są prawdziwe, a dowodem na to jest naprawdę obszerna bibliografia. Mało tego! Cała ta opowieść to naprawdę wciągająca, wychodząca poza wszelkie ramy, przerażająca w swej prawdziwości historia o ludzkiej naturze. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, do czego zdolny jest człowiek, gdy nikt nie patrzy!
Na Ziemi mogłoby być tak pięknie – pisał – gdyby tylko ludzie nie byli zwierzętami.
Szczerze przyznam, początkowo ciężko było mi się wgryźć w tę historię, głównie z uwagi na narrację, siłą rzeczy mocno odbiegającą od tej, którą czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń wsiąkałam w ten „rajski” klimat tak mocno, że trudno mi było się oderwać od lektury. Abbott Kahler z chirurgiczną precyzją zaprezentowała najgorsze stadium społecznego i psychologicznego upadku. ALE! Pokazała to tak dobitnie, że czytelnik z całych sił chce wymazać z pamięci informację, iż książka to literatura faktu.
Zbyt długo żyłam pośród ludzi i moje serce zamieniło się w kamień.
W gruncie rzeczy bohaterom przyświecał bardzo szlachetny – a może powinnam napisać: wygodny – cel. Mianowicie kilka osób zbuntowało się przeciw porządkowi cywilizacji i z głowami pełnymi ideałów postanowiło stworzyć własny raj, w którym centralnym punktem będzie życie w harmonii z naturą i drugim człowiekiem. Jednakże wszyscy zdawali się zapominać, że zmiana miejsca zamieszkania na odległe i bezludne nie sprawi, że ich osobowość, charakter, problemy zostaną pod starym adresem. Ale to nie wszystko! Nikt również nie przewidział, że gdy do głosu dochodzą te najbardziej pierwotne instynkty, podsycane niepewnością i czającym się za rogiem niebezpieczeństwem – te złe cechy eskalują, a mroczna strona ludzkiej natury rośnie w siłę, bezlitośnie mordując wcześniejsze ideały. Okazuje się bowiem, że na dłuższą metę izolacja, zazdrość i samotność to bardzo wybuchowa mieszanka, która zamiast ludzi łączyć, potrafi dzielić jak nigdy wcześniej.
…uciekli od cywilizacji tylko po to, żeby teraz obsesyjnie przejmować się tym, jak ocenia ich społeczeństwo.
Warstwa psychologiczna reportażu jest tą najmocniejszą i jednocześnie najmroczniejszą stroną, bo wyraźnie pokazuje, że nie da się uciec od siebie samego, siebie samej. Nie pomogą tu ani żadne wzniosłe idee, ani fizyczna ucieczka na najodleglejszą bezludną wyspę, gdyż życie w świecie bez żadnych społecznych i prawnych struktur sprawia, że do głosu dochodzi ta najciemniejsza strona człowieka. Pojawiają się zazdrość, walka o władzę, kradzieże, oszustwa, manipulacje. A wierzcie mi, ludzie są zdolni do najpodlejszych czynów, by ratować siebie i najbliższych. W świecie bez zasad człowiek bezrefleksyjnie ulega zwierzęcym instynktom, spychając dobro swojej małej społeczności na bardzo odległą pozycję na liście priorytetów.
Eden upadły to jednocześnie fascynujący i przerażający obraz ludzkiej natury, postawionej w sytuacji, w której wszelkie chwyty są dozwolone. Bezludna wyspa stała się swego rodzaju eksperymentem społecznym w skali mikro. Eksperymentem dobitnie pokazującym, że nawet najszlachetniejsze pobudki i idee czy najbardziej idealny plan na życie osadzone z dala od cywilizacji – nic nie są warte w starciu z mroczną stroną człowieka, która dochodzi do głosu, gdy tylko znikają wszelkie hamulce i graniczenia.
Żeby przeżyć chwilę w raju – zanotował – warto zapłacić niewygórowaną cenę, jaką jest śmierć.
Ostatnio coraz częściej sięgam po literaturę faktu. Choć gdy wpada mi w ręce książka taka jak Eden upadły, zaczynam się bać, bo o ile brutalna fikcja literacka zawsze zostaje fikcją, czyli tylko jakimś wyobrażeniem w umyśle autora lub autorki, o tyle reportaż opowiadający prawdziwe, okrutne wydarzenia na rajskiej wyspie jest czymś, co nokautuje czytelnika ciosem prawdy prosto w serce. Abbott Kahler pokazała pewne sytuacje z kilku perspektyw, cytując relacje różnych świadków. Komu powinnam uwierzyć? A to tylko jedno z wielu pytań nasuwających się w trakcie lektury książki. Jednak najważniejsze z nich brzmi: czy wiesz, do czego jesteśmy zdolni, gdy nikt nie patrzy?
Upadek Friedo stanowił ucieleśnienie nieuniknionej sprzeczności: osadnicy, pragnący uciec od chaosu nowoczesnej cywilizacji, tworzyli jej mikrokosmos na wyspie. Kiedy odkrywa się mroczną historię Floreny niemal stulecie później, trudno nie zadać pytania, czy legendarni „Adam i Ewa” w ogóle znaleźli jakiś raj.
_
korekta tekstu: Anna Fathi

Wydawnicze szczegóły książki:
| autorka: ABBOTT KAHLER
| przekład: MAGDALENA KUNZ
| tytuł: EDEN UPADŁY. PRAWDZIWA HISTORIA ZBRODNI NA RAJSKIEJ WYSPIE
| wydawnictwo: ZNAK HORYZONT
| premiera: 27.08.2025
| liczba stron: 448
| gatunek: REPORTAŻ |
_
*Artykuł powstał w ramach współpracy z wydawnictwem. [REKLAMA]
Chcesz coś dodać? Pisz śmiało!





