Czarnuszkowy TONIK, który zrobisz sama!

Mój pierwszy kosmetyk własnej produkcji okazał się niewiarygodnie skuteczny. Ba! Śmiem twierdzić, że jest rewelacyjny! To dzięki niemu obaliłam kilka mitów na temat swojej cery i jej kapryśnych wyskoków. Czarnuszkowy tonik, którego używam od kilku miesięcy jest dokładnie tym, czego potrzebowałam!

O nasionach czarnuszki i ich niesamowitych właściwościach pisałam TUTAJ. Dzisiaj do tych informacji dorzucę fakt, iż każdy może wyhodować sobie ową roślinę w przydomowym ogródku! Czarnuszka nie jest wymagająca pod względem pielęgnacji i rośnie w każdych warunkach. Bądź co bądź, olejku z niej nie ukręcę ale zrobienie kosmetyku typu TONIK (do wielorakiego przeznaczenia) jest banalnie proste:

Składniki:
ćwierć szklanki nasion czarnuszki,
0,5 szklanki alkoholu 40%,

Przygotowanie:
Wymieszać powyższe składniki, odstawić na 7 dni (trzymałam przygotowany roztwór w lodówce). Po tygodniu wszystko przefiltrować (użyłam drobnego sitka) tak aby pozostała sama nalewka.
Aby przygotować tonik do przemywania twarzy (i nie tylko), należy sporządzić roztwór: 1 łyżkę stołową powyższej nalewki zmieszać z niepełną szklanką wody mineralnej niegazowanej lub filtrowanej. Tak przygotowany tonik jest gotowy do użytku! Przygotowaną nalewkę trzymam w lodówce i w razie potrzeby rozcieńczam.

Oryginalny przepis na nalewkę znalazłam na stronie o czarnuszce.

czarnuszkowy tonikDlaczego jestem zachwycona tym kosmetykiem? Po pierwsze dlatego, że jest on w 100% naturalny i moja cera go absolutnie UWIELBIA! Owszem, ma wiele wspólnego z alkoholem ale w finalnym produkcie jest on mocno rozcieńczony i nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych, związanych z tym składnikiem. Od kiedy stosuję ów produkt, moja cera przestała „szaleć” 🙂 Widzę, że mam nad nią kontrolę, przestała kaprysić i co jest najciekawsze, nawet podczas „tych” dni w miesiącu lub tuż przed, nie muszę się głowić nad tym, jak ukryć niekończące się niedoskonałości.
Swoją drogą, zawsze uważałam że to jak wygląda moja cera, w dużej mierze, zależy od fazy cyklu, w którym się znajduję. Okazuje się, że niekoniecznie! Używając tonika przez kilka miesięcy, widzę że wiele zależy od stosowanych kosmetyków. Jestem bardzo negatywnie nastawiona na składniki pochodzenia chemicznego i bardzo cenię sobie naturalność w tej dziedzinie. Chemia ma to do siebie, że lubi podrażniać, uczulać, wchodzić w reakcję z innymi składnikami itp. Wówczas najłatwiej obarczyć odpowiedzialnością właściwości cery. Ostatnio przekonałam się, że wcale tak nie musi być! (mam na myśli własny przykład). Od zawsze miałam problemy ze skórą, szukałam idealnego rozwiązania i mogę śmiało powiedzieć, że je znalazłam!
Moją pielęgnację twarzy idealnie uzupełnia, wolny od chemicznych składników, krem nawilżający do każdego rodzaju cery, który jest moim kolejnym hitem, i o którym na pewno przeczytacie tu niebawem.

Nie trudno się domyśleć, że tonik jest MEGA WYDAJNY! Jeżeli się kończy, to przygotowuję kolejną porcję, rozcieńczając przechowywaną w lodówce nalewkę. Jeżeli dodać do tego fakt, wyhodowania czarnuszki we własnym ogródku (a taki mam w tym roku zamiar 🙂 ) to koszt takiego specyfiku ogranicza się do ceny 0,5 szklanki alkoholu 40% i 1 szklana wody.

Faktem jest, iż w ten sposób przyrządzony kosmetyk ani nie będzie pachniał fiołkiem, ani szczególnie wyglądał. Moim zdaniem, najważniejsze jest to, że jest najskuteczniejszy ze wszystkich które używałam dlatego Wam również polecam spróbować 🙂 .

2018-08-28T18:49:24+00:00 11 marca 2015|