Beata Sarnowska czyli wywiad z autorką.

Ogromnie cenię sobie bajki dla dzieci, które sprytnie i jednoznacznie przekazują najmłodszym ważne przesłania. Bajki, które pokazują dzieciństwo pełne przygód, przy znikomym udziale udogodnień typu telefon czy tablet. Opowiadania, które wciągają od pierwszych zdań i pokazują siłę przyjaźni, serwują niezłą dawkę dobrego humoru i przede wszystkim są kopalnią pomysłów na mega zabawy.

Beata Sarnowska

Dokładnie takie są książki dla najmłodszych, autorstwa Pani Beaty Sarnowskiej. Gdzie tkwi sekret sukcesu jej opowiadań? Postanowiłam zorganizować własne dochodzenie i zadałam autorce kilka pytań 🙂

  1.  Skąd pomysł na bajki dla dzieci, w których paczka przyjaciół zmienia się w małych detektywów?
    Powieści kryminalne dominują w mojej domowej biblioteczce, ponieważ najzwyczajniej w świecie lubię ten gatunek literacki. Stąd piszę, to co chciałabym czytać. A że nie piszę dla dorosłych, zamieniłam to na książki detektywistyczne dla dzieci. Tropy, poszlaki, zagadki, tajemnice… najbardziej przypadły mi do gustu również w literaturze dziecięcej.
  2. Czy Kama, Zuza, Krzysiek i Wojtek to postacie całkowicie fikcyjne? A może powstały na wzór osoby/osób które istniały naprawdę?
    Moi bohaterowie, to zdecydowanie postacie fikcyjne. Celowo nie korzystałam z żadnego pierwowzoru i starałam się tak stworzyć bohaterów (ich wygląd, zainteresowania, sposób bycia czy mówienia), aby nikomu z mojego otoczenia nie przyszło do głowy pomyśleć, że wykorzystałam postać ich dziecka. Również osiedle na którym mieszkają przyjaciele jest wytworem mojej wyobraźni.
  3. Moje dzieci są bardzo ciekawe czy kotka Teośka została zmyślona, czy żyje gdzieś sobie naprawdę?
    Ach Teośka! Gruba kotka…. Ciekawe pytanie i chyba nikt mnie o to jeszcze nie pytał. Pisząc mój debiutancki tekst „Tajemnica zaginionej kotki” oczywiście byłam posiadaczką kotki, ale uwaga… absolutnego przeciwieństwa Teośki. Czarna, chuda, niezwykle aktywna, łowna i ukochana kocica, którą przygarnęłam ze schroniska. Nie bez powodu użyłam czasu przeszłego, gdyż „Kicia”, bo tak miała na imię moja kotka, pewnego dnia wyszła z domu i… Fikcja literacka zamieniła się w rzeczywistość. Niestety nie mogę powiedzieć, że historia mojej kotki zakończyła się tak szczęśliwie jak Teośki, bowiem Kicia nie wróciła już do domu.
  4. Pani bajki genialnie ukazują ówczesne dzieciństwo pełne radości, przygód i zabawy, przy znikomym udziale najnowszych technologii typu telefon, tablet, komputer. Czy to celowe przesłanie opowiadań?
    Tak, jak najbardziej!
    Sama wychowałam się bez nowoczesnych gadżetów i zawsze będę twierdziła, że są one dla nas, a nie na odwrót. Nie mogą nas krępować czy uzależniać. Wśród dzieci jest to szczególny problem, bowiem dość szybko uzależniają się od wirtualnego świata, a przecież wokół nas jest tak wiele interesujących miejsc, które możemy odwiedzać każdego dnia, że nie warto siedzieć w domu, a tym bardziej z nosem w tablecie. Dlatego też pomysł na powieści w takiej właśnie formie. Stawiam na wyjście z domu, zwiedzanie miasta, poznawanie zabytków, historii i wspólne spędzanie czasu.
  5. Skąd pomysł na postać dziewczynki jako wielkiej miłośniczki piłki nożnej?
    A dlaczego nie? Dziewczęta trenują przecież w klubach piłkarskich. Jednak, jeżeli mam być szczera, bardziej dlatego, że był to sport, którego nie uprawiał mój syn, więc zarezerwowałam go dla mojej narratorki. Trochę to przekorne, bo ja również wielkim miłośnikiem piłki nożnej nie byłam i nie jestem.
  6. Może Pani zdradzić kiedy ukarze się kolejna książka i w jakie miejsce zabierze czytelników paczka olsztyńskich przyjaciół?
    Na kolejną przygodę z moimi bohaterami zapraszam do miasta Mikołaja Kopernika i pierników, czyli Torunia. Przyjaciele zaczynają zwiedzanie od Krzywej Wieży, w której odkrywają tajną skrytkę, a w niej wiadomość o planowanym morderstwie pewnego profesora i jego psa. Oczywiście, podejmują się zadania uratowania mężczyzny oraz jego czworonożnego towarzysza. Liczę, że czytelnik wspólnie z paczką przyjaciół, wciągnie się w wir planowanych wydarzeń, a przy okazji zwiedzi toruńską starówkę, pozna miejskie legendy i rozwiąże ciekawe zagadki. Czy uda im się uratować nieznajomego? Zachęcam do wspólnej zabawy!
    Wydanie powieści planowane jest na maj 2018r.
  7. Gdyby złapała Pani złotą rybkę, spełniającą jedno życzenie, dotyczące Pani osoby, jak by ono brzmiało? 
    Bardzo trudne pytanie, bo nie wierzę w złote rybki. Jestem realistką, ale jak każdy posiadam marzenia. Jedno z nich już się spełniło, bowiem „Tajemnica zaginionej kotki” ukazała się drukiem, a w ślad za nią kolejne.
    Ale odpowiadając na Pani pytanie, jeżeli uda mi się złapać spełniającą życzenia rybkę najprawdopodobniej oddałam ją komuś innemu, bo myślę, że jestem spełnioną osobą.

Jeżeli nie spotkałaś się jeszcze z bajkami Pani Beaty, gorąco zachęcam do nadrobienia zaległości! Polecam wszystkie wydane dotychczas tytuły: „Tajemnica zaginionej kotki”, „Wielka afera w teatrze lalek” oraz „Tajemnica krakowskich pocztówek” i z niecierpliwością czekamy na kolejne!
podpis

2018-05-31T19:31:08+00:00 18 stycznia 2018|