Ariadna Piepiórka czyli wywiad z autorką.

Są takie książki, które uczą. Uczą młodego człowieka patrzeć na życie i otaczający go świat z innej perspektywy. Uczą empatii, wrażliwości, nie podążania za tłumem, zachowania otwartego umysłu. Właśnie takich książek potrzebuje dzisiejsza młodzież.

O księżycu z komina domu na wzgórzu jest niewątpliwie jedną z tych magicznych publikacji. Trudno uwierzyć, że ta niepozorna książka kryje w sobie tak wiele wskazówek, rad i złotych myśli dla nastolatków. Pozwólcie, że wspólnie z autorką przybliżymy wszystkim czytelnikom genezę powstania tak niesamowitej książki. Zapraszam na rozmowę z Panią Ariadną Piepiórką.

Ariadna Piepiórka

1. Skąd pomysł na fabułę książki „O księżycu z komina domu na wzgórzu”?

Właściwie zaczęło się od bohatera, to wokół niego powoli kształtowała się potem fabuła. Dawno już wymyśliłam Wiktora – chłopca, który, mimo że nie ma w szkole lekko, nigdy nie traci dobrego humoru i przede wszystkim nie żywi do nikogo żadnych negatywnych uczuć. Nie odpłaca szkolnym agresorom taką samą agresją, jakiej od nich doświadcza, ale uśmiechem i dobrocią. To właśnie dzięki temu to on wychodzi zwycięsko ze szkolnych konfliktów, a docinki ze strony kolegów nie potrafią zniszczyć mu dobrego samopoczucia. I to właśnie była oś, główny temat, od którego wszystko się zaczęło. Pierwszą sceną, jaką wymyśliłam, była ta z różowymi okularami. Reszta, czyli dom na wzgórzu i choroba Wiktora, pojawiły się później, zostały dobudowane do bohatera.

2. Czy postać Wiktora była wzorowana na chłopcu, którego spotkała Pani naprawdę?

Nie, nie spotkałam nigdy takiej osoby. To raczej połączenie wszystkich cech, które uważam za najbardziej wartościowe w człowieku – bogata wyobraźnia, otwartość, ciekawość świata, brak uprzedzeń i chęci zemsty, empatia, niezmącona niczym radość życia i optymizm, a także szacunek i miłość do przyrody.

3. Czy pomysł na postać Michała, bohatera, który znajduje się w trudnej sytuacji rodzinnej (rozwód rodziców, przeprowadzka, nowa szkoła) była z życia wzięta, czy to w większości fikcja?

Po części zupełna fikcja, po części nie. Nigdy nie byłam zmuszona do zmiany szkoły, więc musiałam w tym przypadku spróbować wczuć się w sytuację bohatera. Jednak jeśli chodzi o rozwód rodziców i pogodzenie się z tym, że układają sobie życie na nowo – tu mogłam korzystać z własnych doświadczeń.

4. W książce porusza Pani niezwykle ważne kwestie powszechnych zachowań uczniów oraz zasad, jakie rządzą w owej społeczności. Jak udało się Pani tak trafnie zobrazować te sytuacje wraz z całą gamą emocji, które im towarzyszą?

Bardzo pomaga mi w tym fakt, że pracuję w szkole i mogę obserwować, jak to wszystko naprawdę wygląda. Pamiętam też dość dobrze szkolne życie, gdy sama byłam uczennicą. Oczywiście teraz nie jest już tak, jak kilka lat temu, ale są rzeczy, które pozostały bez zmian i nie zmienią się pewnie nigdy.

5. Czy Wiktor chorował na konkretną chorobę? Jej nazwa nigdy nie padła w książce, można się jedynie domyślać po objawach.

Celowo nie podawałam w książce nazwy choroby Wiktora. Uznałam, że jest to niepotrzebne, bo nie o to chodzi, by wdawać się w medyczne szczegóły, ale żeby przedstawić sytuację dość ogólnie, a przy tym uniwersalnie. Ważniejsze niż precyzowanie tego, na co chorował Wiktor, jest to, jaka jest jego postawa wobec choroby i sposób w jaki z nią żyje i walczy.

6. Czy rozważała Pani inne zakończenie książki? Czy losy Wiktora były od początku przesądzone?

Jak już wspomniałam, na samym początku nie było jeszcze żadnej choroby. Jednak kiedy już do fabuły weszła, czułam, że tak będzie się to musiało skończyć, choć nie było mi łatwo o tym napisać, bo bardzo głęboko przeżywam to, o czym piszę.

7. Czy planuje Pani kolejne publikacje utrzymane w uczniowskich klimatach?

Jak najbardziej. Myślę, że szkoła to prawdziwa kopalnia ciekawych historii i barwnych bohaterów.

8. Jak wspomina Pani swoją szkolną, klasową społeczność? Czy dominowały w niej konkretne problemy? Czy były one inspiracją do stworzenia bohaterów i ich przygód?

Jak w każdej klasie, tak i w mojej, kiedy chodziłam do podstawówki, były kłótnie i problemy. Tak bywa zawsze, gdy w jednym miejscu prawie codziennie spotykają się ludzie o różnych charakterach i poglądach na świat. Konflikty są nieuniknione, a czasem nawet potrzebne. Inne problemy, takie jak odrzucenie tych, którzy się wyróżniają, też niestety się zdarzały. Oczywiście pisząc o społeczności klasowej, korzystałam z własnych doświadczeń, choć była to raczej ogólna inspiracja, a nie dokładne przeniesienie konkretnych zdarzeń.

9. Lubi Pani kawę czy bardziej skłania się ku herbacie?

Lubię jedno i drugie, ale gdybym musiała wybierać – zdecydowanie herbata, najlepiej ziołowa.

10. Złapała Pani złotą rybkę, która spełnia tylko jedno życzenie, jak by ono brzmiało? Życzenie może dotyczyć tylko Pani osoby.
Chciałabym, żeby dodała mi odwagi i śmiałości, bo często niestety mi ich brakuje.

Ten, kto czytał książkę wie, jak bardzo wciąga i jak mocno wzrusza historia Wiktora i jego kolegów. Rzecz dotyczy nie tylko nastolatków, gwarantuję, że w identyczny sposób zareaguje dorosła osoba. Z wielkim entuzjazmem i zniecierpliwieniem czekam na kolejne książki autorki. Pani Ariadno, dziękuję serdecznie za rozmowę, trzymam kciuki za kolejne opowieści, z pewnością będę wypatrywała ich w księgarniach!
podpis

2018-07-27T10:18:53+00:00 26 lipca 2018|